Boją się nazwać, o co się biją

Uczestnicy protestów w obronie możliwości zabijania niepełnosprawnych dzieci na hymn swoich protestów wybrali, na pierwszy rzut oka od czapy, marsz imperialny z „Gwiezdnych wojen”. Ale wbrew pozorom powód takiego wyboru jest racjonalny: marsz nie ma słów, ma tylko wojowniczą melodię. I o to chodzi, bo nie da się napisać romantycznej, porywającej pieśni o tym, że jest się za zabijaniem dzieci z zespołem Downa. Z tego samego powodu na transparencie pojawiło się hasło „Wyp…ć”. Bluzg, podobnie jak marsz imperialny, nie wymaga uzewnętrzniania poglądów, wytłumaczenia, o co konkretnie nam chodzi. Bo to, o co chodzi, jest na tyle brzydkie, że nikogo – poza zdecydowanie mniejszościową grupą – nie podrywa do wyjścia na ulice. Pomysł „Gazety Wyborczej”, by kłamliwie ogłosić, że na biuro poselskie
65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze