W Brunszwiku śpią polskie dzieci

PAMIĘĆ \ Reportaż z miasta lwów

Deszczowy i chłodny październik 2020 r. Za dwa tygodnie spacer brunszwickimi uliczkami będzie już niemożliwy, ale teraz zaglądamy przez grube jak denka słoików szybki do sklepu z antykami w Magnieviertel. Nad wejściem metalowy ludzik wyprowadzający na spacer brunszwickiego lwa, symbol miasta. Wewnątrz instrumenty, ikony, figurki, zegary, sztylety, inkrustowane fajki, gobeliny, marionetki, lichtarze z brązu po 500 euro za parę i mnóstwo starych aparatów fotograficznych. Każdy przedmiot ma swoją historię − im bardziej zakurzony, tym ciekawszą. Sercem dzielnicy jest wybudowany w 1031 r. kościół św. Magnusa. Z wnętrza dosłownie bucha muzyka. Koncert organowy. Posępny, uruchamiający wyobraźnię. Jakby sam upiór Gastona Leroux zamknął się w tych
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze