Odszedł rekordzista

TATRY SŁOWACKIE \ Słynny nosicz

Słowackie Tatry straciły tej jesieni swoją legendę. Człowieka, którego nazwisko znał tu niemal każdy. Od kasjerów obsługujących dolną stację kolejki linowej na Łomnicę po młodych tragarzy zbiegających sprytnie ze schronisk z wyładowanymi po brzegi nosiczowymi stelażami. Tak, dla nich wszystkich jest jasne: góry straciły kogoś ważnego. O jego śmierci nie sposób było nie wiedzieć. Wymowne klepsydry wisiały jeszcze w Tatrzańskiej Łomnicy. Czytali je ubrani wygodnie turyści w oczekiwaniu do kasy kolejki linowej. Potem najpewniej widzieli tę samą twarz w restauracji pod szczytem Łomnicy. A jeśli zdecydowali się schodzić poprowadzoną wzdłuż czerwonego szlaku Tatrzańską Magistralą, musieli minąć niepozorną chatkę. Dziś zamkniętą z powodu śmierci jej gospodarza
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze