Opozycja świętuje wygraną Bidena. Czy słusznie?

FELIETON \ Donald Trump nie jest z PiS, a Joe Biden z PO – o czym wielu nad Wisłą zdaje się zapominać

Liberalna część strony politycznej i dziennikarskiej świętuje zwycięstwo Joego Bidena, jakby to nie Donald Trump, ale Jarosław Kaczyński został osobiście pokonany. Jeśli w środowisku opozycji ktokolwiek zarzuci rządzącym „murzyńskość” w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, niech spojrzy na niezdrowe emocje i wybuch radości z wyniku wyborów w najpotężniejszym państwie świata. To może być zwiastun zmian, nadzieja na to, że kończy się wysokie poparcie dla „populistów” – w domyśle prawicy. W taki sposób gardłujący za Bidenem przeciwnicy PiS tłumaczą czasami emocjonalne reakcje na minimalne zwycięstwo demokraty. Co mają wybory w USA do polskiej sytuacji, gdzie w ciągu 1,5 roku odbyły się aż cztery formy głosowań: do europarlamentu, Sejmu i
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze