Punkty zdobyte z werwą

fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

SIATKÓWKA \ Warszawska drużyna awansowała na czwarte miejsce w tabeli PlusLigi

Trzy mecze i trzy zwycięstwa. VERVA Warszawa ORLEN Paliwa kontynuuje świetną passę w rozgrywkach PlusLigi. Drużyna Andrei Anastasiego pokonała 3:1 Cuprum Lubin w meczu 15. kolejki.

Już pierwsze akcje pokazały, że warszawska drużyna jest bardzo dobrze dysponowana. Po atakach Piotra Nowakowskiego, Igora Grobelnego i asie serwisowym Angela Trindada de Haro, kolejne minuty potwierdziły przewagę VERVY. Trener Cuprum Marcelo Fronckowiak próbował ratować sytuację, biorąc przerwy na żądanie. Ale na niewiele to się zdało. Podobać się mogła zwłaszcza skuteczność skrzydłowych – Grobelny, Artur Szalpuk i Michał Superlak raz po raz wbijali piłkę na stronę gości. Partia zakończyła się wygraną do 19 już po pierwszej piłce setowej.

Drugi set nie przyniósł zmian, jeśli chodzi o obraz gry. Słowa pochwały znów należą się Grobelnemu i Szalpukowi. Świetnie na środku bloku czuł się Andrzej Wrona. Sprawnie funkcjonowało też rozegranie dzięki de Haro. Gracze Cuprum nie mogli znaleźć sposobu na rywali i popełniali sporo błędów. Zawodził nawet ich lider – Ronald Jimenez. To właśnie zepsuta zagrywka Kolumbijczyka pozwoliła VERVIE wygrać aż 25:15 i wyjść na prowadzenie 2:0 w meczu.

Wydawało się, że spotkanie zakończy się w trzech setach. Ale Cuprum nie zamierzało składać broni. Przebudził się Jimenez, którego potężna zagrywka sprawiała w przyjęciu mnóstwo problemów. Gospodarzom wprawdzie udało się doprowadzić do stanu 16:17, ale później Wrona nie trafił w boisko, a Szalpuk nie potrafił przyjąć zagrywki. Bohaterem ostatnich akcji okazał się Dawid Gunia. Środkowy Cuprum najpierw skutecznie zaatakował, a następnie zapisał na swoim koncie asa serwisowego. Seta już chwilę później zakończył Wojciech Ferens. Kontra w wykonaniu przyjmującego pozwoliła gościom zwyciężyć 25:19.

Czwarta partia przyniosła mnóstwo emocji. Grę Cuprum prowadził Jimenez. Ze strony VERVY sumiennie punktowali Szalpuk, Superlak i Grobelny. Pierwsze przełamanie przyszło dopiero przy stanie 19:19. Najpierw w aut zaatakował Gunia, a później Jimeneza na pojedynczym bloku zatrzymał Nowakowski. Kolumbijczyk odkupił swoje winy. Zaserwował z taką siłą, że próbujący odbić piłkę Szalpuk wywrócił się. Mieliśmy remis po 22. Wtedy Jimenez popełnił dwa błędy. Najpierw nie potrafił zaserwować w boisko, a później przy ataku z głębi pola przekroczył linię trzeciego metra. VERVA miała więc piłkę meczową. Pierwszą, dzięki skutecznemu zbiciu Guni, goście jeszcze obronili. Przy drugiej jednak na siatce nie pomylił się Michał Superlak. Po potężnym uderzeniu swojego atakującego VERVA Warszawa ORLEN Paliwa wygrała 25:23 i cały mecz 3:1.

VERVA dzięki zwycięstwu awansowała na czwarte miejsce w tabeli. MVP meczu wybrany został Andrzej Wrona, który zdobył aż sześć punktów blokiem. – Czasem po prostu przychodzi taki dzień, że piłka sama klei się do rąk. Cieszę się, że ja ten dzień miałem dziś i mogłem pomóc zespołowi. Wygrana nie przyszła nam łatwo. Po dwóch gładko wygranych setach goście podnieśli się i naprawdę sprawili nam sporo trudności. Wyszliśmy jednak z opresji i mamy kolejne trzy punkty – powiedział środkowy VERVY.

– Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, zwłaszcza że nie przyszło ono łatwo. Wygraliśmy dwa sety, ale później Cuprum znacznie poprawiło swoją grę. Kolumbijski atakujący wkurzył się i zrobił nam sporo krzywdy zagrywką. Na szczęście w czwartej partii, nie bez kłopotów, to my byliśmy górą – uzupełnił Grobelny.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze