Miłość pod zielonym pasożytem

fot. Bartosz Kalich
fot. Bartosz Kalich

Poznajcie historie zwierząt z Puszczy Białowieskiej, bądźcie z nami - www.Puszcza.TV

To drugi obok świerku symbol zbliżającego się wielkimi krokami Bożego Narodzenia. Mimo że wszyscy wiedzą, że jemioła to szkodliwy dla drzew pasożyt, to jednak święta znów będą czasem całowania się pod tym zielonym badylem.

Jemioła pospolita to gatunek, który trudno jednoznacznie ocenić. Nie jest tajemnicą, że to półpasożyt, który wprawdzie ma zdolność do przeprowadzania fotosyntezy, ale aby dokonać tego procesu, musi pobrać sole mineralne i wodę z organizmu żywiciela, czyli w tym wypadku drzewa.

Jemioła zinwentaryzowana

Jak niemal każdy pasożyt w świecie zwierząt, tak też jemioła atakuje gatunki, które są w danym momencie bardziej podatne, czyli osłabione. W Polsce zaczęła mieć żniwa, gdy gwałtownie spadła ilość opadów w naszym kraju. Problem zaczął być zauważalny dla leśników już kilka lat temu. W maju tego roku ukazały się wyniki inwentaryzacji tego półpasożyta w Lasach Państwowych. Według danych jemioła, znana do tej pory z atakowania głównie drzew liściastych, dosięgła już ponad 167 tys. ha borów sosnowych. To o tyle groźne, że w skrajnych wypadkach pasożyt może doprowadzić do śmierci drzewa. Sosna dotknięta suszą, a następnie jemiołą jest bardziej podatna również na atak owadów, takich jak np. kornik ostrozębny. Nasiona porażonego drzewa są mniejsze i mniej liczne, a wyrosłe z nich siewki, ponieważ są słabsze, częściej kończą żywot już w fazie uprawy. W Lasach Państwowych powołano już specjalną komisję, która ma wypracować mechanizm postępowania. Oczywiście jak to zawsze w przypadku biologii, tak również i w sprawie jemioły zdania co do jej szkodliwości są podzielone.

Ptasia spiżarnia na przednówku

W 2013 r. wiecznie zielonego półpasożyta postanowili bowiem bronić naukowcy na łamach „Proceedings of the Royal Society of Biological Sciences”. Australijscy badacze stwierdzili, że jemioła nie tylko bierze, ale i daje – mimo raczej rzadkiego występowania ma kluczowe znaczenie dla leśnych ekosystemów, bioróżnorodności oraz stanu zdrowia poszczególnych gatunków. Wykonali oni eksperyment, który dotyczył porównania różnorodności gatunków w trzech typach leśnego środowiska: z jemiołą, bez jemioły oraz takim, z którego jemiołę usunięto. Po trzech latach na obszarach leśnych z jemiołą zamieszkał nowy gatunek ptaka, natomiast las bez jemioły nie wykazał zmian. Z kolei z lasów sztucznie pozbawionych jemioły zniknęła aż jedna trzecia gatunków zwierząt. Jak podała PAP, autorzy badań sugerowali, że zawsze zielona jemioła zapewnia różnym gatunkom zarówno schronienie, jak i pożywienie. Większość drzew traci liście jesienią, podczas gdy jemioła wytwarza je i zrzuca także zimą, wiosną i latem. Porośnięte liśćmi kuliste jemioły zapewniają ptakom bezpieczne miejsce na gniazdo, gdy wszystkie gałęzie są nagie. Opadłe liście jemioły są bardzo odżywcze, bo pasożyt nie musi oszczędzać energii, z łatwością czerpanej od żywiciela. Pozwala to przeżyć owadom i innym zwierzętom żywiącym się opadłymi liśćmi, gdy brak innych źródeł pokarmu.

Sojusz z jemiołuszką

W Polsce najbardziej znanym organizmem, który korzysta z jemioły, jest – i tu chyba nie ma zaskoczenia – jemiołuszka. Zjada ona nasiona tego półpasożyta, a wydalone po trawieniu nasiona przyklejają się do pni i gałęzi drzew. Kiełkując, przyczepiają się ściśle do kory drzewa chwytnikami, co jest zalążkiem nowego „krzaczka” jemioły. Ptak więc wprawdzie korzysta, ale również jest wykorzystywany. Może to dlatego jemioła jest symbolem miłości. Większość badaczy tematu uznaje, że raczej chodzi o to, że jest stała i wiecznie zielona. W starożytnym Rzymie powieszona na drzwiach miała chronić domowników przed kataklizmami. Zresztą roślinie tej od zawsze przypisywano magiczne zdolności, co doskonale wie każdy, kto zapoznał się z bajkami o Asterixie, gdzie druid Panoramix m.in. z jemioły ścinanej złotym sierpem tworzył magiczną miksturę, dzięki której Gallowie trzymali w szachu Juliusza Cezara. Nie wiadomo, jak dokładnie się to stało, ale chrześcijanie przejęli ten symbol. Ponoć najwcześniejszy udokumentowany pocałunek pod jemiołą wydarzył się w XVI-wiecznej Anglii. To by oznaczało, że zwyczaj trwa już od ponad 400 lat. W każdym razie z pewnością na targowiskach już się zazieleniło od tej rośliny. Podaż od lat w naszym kraju jest silna, a jemioła to dzisiaj ogromny gospodarczy problem. Ale nie ma co o tym myśleć podczas pocałunku…

Niniejszy materiał został opublikowany dzięki dofinansowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Fundacja Niezależne Media.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze