Kopalnia, której podobno nie ma

AMAZONIA \ Tajemna kopalnia

Pierwszy raz o rzekomym istnieniu tej kopalni – podobno schowanej w cieniu mgieł lasu deszczowego – usłyszałem bodajże w Caracas. Gdy jej lokalizację potwierdził mi indiański przewodnik, domyślałem się, że informacja może być prawdziwa. Wolałem jednak sprawdzić.

Tam nie wolno nam płynąć – jego głos jest mocny i stanowczy. Jakiś taki inny. Rzekłbym, że „mało Carlosowy”. Carlos, nasz indiański przewodnik, był do tej pory raczej niezbyt rozmowny. Jeśli już, mówił, gdy nie było innej możliwości. Że czas na postój. Żeby zmienić burtę, bo go ściągamy. Żeby uważać na głowy, bo nad nami konar… Zawsze jednak był przy tym serdeczny i uprzejmy. Cierpliwie tłumaczył białemu gringo, co ten robi nie tak i dlaczego. Teraz jednak zareagował jak na siebie dość

20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze