Misja niemożliwa

#NiecodziennyWehikułCzasu

W latach 40. XIII w. na Europę padł blady strach. Przybyłe z głębi Azji hordy Mongołów podbiły Ruś, spustoszyły Węgry oraz Polskę i stały teraz u bram Zachodu. Papież Innocenty IV, widząc w dzikich koczownikach śmiertelne zagrożenie dla chrześcijaństwa, zdecydował się zwyciężyć nowego wroga za pomocą broni duchowej. Zapadła decyzja o wysłaniu na Wschód mnisiego komanda mającego ochrzcić wielkiego chana.

Nawet dzisiaj wyprawa z Francji (gdzie rezydował papież) do Mongolii to nie przelewki. W roku 1245, kiedy wyznaczeni misjonarze ruszali w drogę, podróż taka była na dobrą sprawę odpowiednikiem lotu na Marsa. W jedną stronę. Wysłannicy Ojca Świętego nie dysponowali mapami, nie mówili w żadnym azjatyckim języku i nie

     

17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze