Himalajskie „dzień dobry”

HIMALAJE \ W cieniu Jirbangui

O tym, że „góry zmienne są”, wiedzą chyba wszyscy. Ale o tym, że podobnie może się dziać z wszystkimi tymi, którzy po nich chodzą, już niekoniecznie. Dziś podróżnicza opowieść o tym, jak daleko może być od świtu do zachodu słońca.

Wszystko w porządku z tobą? – Nie do końca. Skurcze mnie łapią – z bólu Michał aż opiera się na pobliskim wielkim głazie.

– Oj, to słabo… Może zrobimy przerwę w takim razie – przystaję z troską. Ale i nieskrywaną ulgą zarazem. Oto bowiem nadarza się pretekst do zaznania chwili upragnionego odpoczynku.

– Mięśnie mają dość. Przegięliśmy na dzisiaj.

Mądry Polak w Nepalu po szkodzie. Trzeba było wcześniej pomyśleć. Gnani fantazją, pewni swoich sił, przeszacowaliśmy swoje

     

19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze