Zakręty biorą przy prędkości ponad 230 km/h
Najbardziej spektakularna jest zwrotność. Dla jej zobrazowania mogę powiedzieć, że łodzią można wykonać zwrot na powierzchni o średnicy 10 metrów, nie tracąc przy tym ogromnej prędkości. Przeciążenia wynoszą nawet do 8G, co jest porównywalne z tym, co czuje pilot myśliwca wojskowego – mówi „Codziennej” Bartłomiej Marszałek, jedyny Polak startujący w Formule 1 na wodzie, królowej sportów motorowodnych.
W Polsce F1H20 jest sportem, który dopiero zyskuje na popularności, więc może na start poproszę Pana, aby wyjaśnił nam, czym jest motorowodna Formuła 1?
To seria wzorowana na samochodowej Formule 1. Przebieg weekendu wyścigowego i same zawody są niemal identyczne, wyjątkiem jest to, że łódki nie „zjeżdżają” do pit stopu. Podobnie jest z zasadami. Suma punktów wywalczonych w poszczególnych rundach wyłania mistrzów świata wśród kierowców i teamów. Każda z ekip wystawia dwie łodzie w takich samych barwach. Wyścigi Grand Prix rozgrywane są na całym świecie. Oglądać je będą mogli także kibice z Polski. Dzięki współpracy z PKN Orlen i wsparciu medialnemu jestem pewny, że zrobimy milowy krok do propagowania tego sportu w naszym pięknym kraju. Na świecie też zdobywa on coraz więcej fanów. Według ostatnich danych F1H20 dociera już do ok. 450 mln widzów. Cieszę się, że Polska dołączy do tego grona.
Łodzie, którymi się ścigacie, to istne cuda techniki, są piekielnie szybkie, a przy tym bardzo zwrotne. Możemy zdradzić trochę szczegółów dotyczących tych maszyn?
Łodzie przyśpieszają do 100 km/h w 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna, przy której wykonujemy zakręty, sięga 235 km/h. W całości są zrobione z kompozytów węglowych: karbonu, kevlaru i żywicy epoksydowej. Są bardzo mocne i jednocześnie bardzo lekkie, bo kompletna maszyna waży zaledwie 500 kilogramów, a przy tym dysponuje mocą 450 KM. Najbardziej spektakularna jest wspomniana zwrotność. Dla jej zobrazowania mogę powiedzieć, że łodzią można wykonać zwrot na powierzchni o średnicy 10 metrów, nie tracąc przy tym ogromnej prędkości. Przeciążenia wynoszą nawet do 8G, co jest porównywalne z tym, co czuje pilot myśliwca wojskowego.
Teren, na którym się ścigacie, też do najłatwiejszych nie należy. Woda bywa zdradliwa.
Ja kiedyś powiedziałem, że wyścig taką łodzią na wodzie można porównać do wyścigu bolidem kołowym, ale nie po torze, a po przeoranym polu. Kiedy woda jest rozfalowana, bywa bardzo groźna. Różnicę robi też fakt, czy jest słodka, czy słona. Powierzchnia, po której się ścigamy, jest zmienna, żaden symulator nie da odpowiedzi na pytania, jak się ułoży wiatr, jaka będzie fala, i to też nadaje piękna temu sportowi. Ponadto jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia F1 na wodzie od klasycznej F1. To nieprzewidywalność. W F1 po pierwszych dwóch, trzech wyścigach można mniej więcej domyślać się, jak cały sezon będzie wyglądał, zarysowuje się dominacja technologiczna poszczególnych zespołów. W F1H20 często bywa tak, że każdy wyścig wygrywa inny kierowca i o mistrzostwie decydują ostatnie zawody, bo np. trzech lub więcej zawodników ma matematyczne szanse na zdobycie trofeum.
Jak wyglądają Pana przygotowania do sezonu? Są w Polsce zbiorniki, na których można zwodować bolid i bezpiecznie sprawdzać jego możliwości?
Trening jest podzielony na kilka etapów. Jest trening fizyczny, gdzie pod okiem specjalistów dbam o zdrowie i wzmacniam poszczególne partie swojego ciała. Ze względu na specyfikę tego sportu i ogromne przeciążenia muszę bardzo dużo pracy poświęcić na mięśnie karku i szyi, bo przy wchodzeniu w zakręt z pełną prędkością głowa z kaskiem waży prawie 8 razy więcej. Zakrętów podczas jednego wyścigu jest ok. 350, także jest to spore obciążenie dla tej części ciała. Kolejną sprawą jest poprawianie wydolności i kondycji. Po trzecie, pływanie bolidem na wodzie. Dzięki wsparciu PKN ORLEN po raz pierwszy mam możliwość przygotowywania się w Polsce. Do tej pory, jak mówiłem moim kolegom, z którymi rywalizuję w F1H20, że nie trenuję pomiędzy zawodami, to nie dowierzali. Teraz mam tę możliwość. Z racji, że mieszkam w Warszawie, to naturalne, że najbliższym miejscem dla mnie odpowiednim jest Zalew Zegrzyński. Czekamy tylko, aż lód stopnieje, wówczas cały teren jest odpowiednio zabezpieczany, a ja mogę szlifować swoje umiejętności i sprawdzać przygotowanie techniczne bolidu.
Czy to prawda, że Pańska maszyna to całkowicie polska myśl techniczna?
Tak, mam doświadczenie nie tylko jako kierowca, ale też jako organizator całego zaplecza technicznego. Jestem w stanie sam złożyć cały silnik wykorzystywany podczas zawodów, modyfikując go korzystam z pomocy polskich inżynierów, studentów, naszych rodzimych ośrodków naukowych i myślę, że jest to taka fajna, patriotyczna wartość dodana do tego całego projektu sportowego. Natomiast teraz na świecie coraz popularniejsze jest wypożyczanie sprzętu, który jest przygotowany przez zespoły inżynierów. My sobie radzimy sami, mam wokoło wielu profesjonalistów rodaków, którzy pomagają mi ulepszać bolid.
Przez pandemię koronawirusa sezon w 2020 r. się nie odbył. W tym roku wszystko ma już wrócić do normy. Jakie Pan stawia sobie cele na najbliższe miesiące?
Pierwszy wyścig na początku czerwca jest już potwierdzony. Ma się odbyć na Sardynii we Włoszech. Cele są dla mnie proste: chciałbym startować i zdobywać jak najlepsze pozycje. Wierzę, że regularną pracą i pełnym zaangażowaniem będę mógł odgrywać w tych rywalizacjach znaczącą rolę. W ostatnim wyścigu udało się stanąć na podium i marzy mi się, żeby móc kiedyś usłyszeć „Mazurka Dąbrowskiego” po wygraniu wyścigu. Nie chcę tu składać jakichś deklaracji, ale zapewniam, że zrobię, co w mojej mocy, aby kibicom dostarczać dużo radości, godnie reprezentować nasz kraj i propagować ten piękny sport w Polsce i na świecie. Drugim moim marzeniem jest też to, abyśmy mogli podziwiać swoje piękne buzie bez maseczek i wrócić do normalności, bo chyba każdy z nas tego bardzo potrzebuje.
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl
Masz już subskrypcję? Zaloguj się
- Możliwość odsłuchiwania artykułów gdziekolwiek jesteś [NOWOŚĆ]
- Dostęp do wszystkich treści bieżących wydań "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do archiwum "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do felietonów on-line
* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl
W tym numerze
-
Dawid Kacprzyk zwrócił pół miliona złotych Warszawskiemu Szpitalowi Południowemu, gdzie jeszcze do niedawna był koordynatorem SOR. Jednocześnie był zastępcą koordynatora SOR w Szpitalu...
Służby bezradne wobec rosyjskich egzekutorów
W podwarszawskim Piastowie zatrzymano 36-letniego mężczyznę podejrzewanego o zabicie antykremlowskiego artysty Roberta Kuzowkowa posługującego się pseudonimem Siemion Skrepetski. Domniemany...USA i Iran podpisały porozumienie pokojowe
Prezydenci USA i Iranu podpisali wstępne porozumienie pokojowe. Obie strony uznały, że jest ono ich zwycięstwem. Ujawniono też w końcu treść dokumentu. Jak informowaliśmy wcześniej,...Dopłaty się skończyły, sprzedaż elektryków runęła
Po wyczerpaniu środków z programu dopłat NaszEauto polski rynek samochodów elektrycznych gwałtownie wyhamował. W maju liczba rejestracji nowych aut bateryjnych spadła o 29 proc....Uwolnił ich Niemiec
Spotkaniem Kolumbii z Uzbekistanem (3:1) zakończyła się pierwsza seria meczów grupowych w piłkarskich mistrzostwach świata. Niespodzianek było niewiele, poza remisami Hiszpanii i ...Prywatny szpital Koalicji Obywatelskiej
Specjalna procedura stworzona w Szpitalu Południowym w rządzonej przez KO Warszawie, pozwalająca politykom KO i ich rodzinom na szybkie badania… Odrębne pomieszczenie dla „pacjentów...


