Jak zbrodniarz został policjantem

PAMIĘĆ \ Na strychu wiejskiego domu ginie osiem osób. Chwilę później przed budynkiem dochodzi do zamordowania mężczyzny i jego ciężarnej żony. Po krótkiej naradzie mordercy strzelają do sześciorga dzieci. Najmłodsze miało niewiele ponad rok, najstarsze lat osiem. Sprawca tej zbrodni nigdy za nią nie odpowiedział. Dożył swych dni w szacunku otoczenia, jako zacny oficer policji.

Eilert Dieken, porucznik żandarmerii niemieckiej, który 24 marca 1944 r. wydał rozkaz wymordowania rodziny Ulmów z Markowej i ukrywanych przez nich Żydów, nigdy nie poniósł konsekwencji swego czynu. Co więcej, nie tylko w czasie wojny, lecz nawet już w Republice Federalnej Niemiec nadal awansował i zbierał nagrody. Córka mordercy, jeszcze w XXI w. żyła w 

     

31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze