Jedyna taka granica

BOLIWIA \ Przejście graniczne w Villazon

Bądź bardziej niż ostrożny – twarz sympatycznego zazwyczaj Adriano przybiera naraz poważniejszy wyraz. Rozmawiamy w Buenos Aires, w polskiej restauracji, do której zaprosił mnie Argentyńczyk. – W Boliwii można bardzo szybko stracić plecak.

Niedawno chyba znowu kogoś tam porwali – wtrąca się Maru, dziewczyna Adriano.

– Rozumiem, że byliście tam kiedykolwiek? – pytam wreszcie.

– Nie, my nie. Bo i po co? – odpowiadają z naturalnym zdziwieniem.

Może dwójka argentyńskich przyjaciół miała rację, gdy ostrzegała mnie te kilka dni temu. Jednak zwykła ludzka ciekawość ponownie zwyciężyła. Nie będę ukrywał. Boję się troszkę tego kraju. Za dużo tych ostrzeżeń, za wiele tych przestróg.

Z zamyślenia, gdy wpatrywałem się gdzieś w

     

17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze