Okęcie przypomina się radnym

Zanim Warszawa stała się widownią w pełni rozwiniętej wojny cywilizacyjnej prowadzonej w najróżniejszych wymiarach i na wielu frontach, mogliśmy obserwować pojedyncze, oderwane od siebie próby uderzania w tożsamość naszego miasta. W moim przekonaniu miały one charakter testu. Przede wszystkim sprawdzano, jaka będzie reakcja społeczna na wprowadzane zmiany.

Myślę, że inicjatorów interesowało również, czy protesty będą konsekwentne i wymuszające powrót do dawnego stanu, czy też szybko wygasną. Stanowczy i trwający do skutku opór jest równie ważny, jak pierwsza negatywna reakcja. Dlatego wracam dziś do kuriozalnej zmiany wprowadzonej w dziedzinie nazewnictwa, eliminującej z publicznego obiegu oraz świadomości nazwę: Okęcie.

W ubiegłym tygodniu rozmawiałem z mieszkańcami

     

50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze