Morderca bez dwóch palców

W ciągu zaledwie miesiąca w Warszawie doszło do serii brutalnych ataków na młode kobiety. Dwie ofiary nie przeżyły. Mordercą okazał się 25-letni Tadeusz Ołdak. Mężczyzna skończył na stryczku.

Pierwszą zbrodnię odkryto 7 kwietnia 1950 r., gdy znaleziono zwłoki 40-letniej Walerii Ł. Została bestialsko zamordowana, a sprawca nie tylko zadawał ciosy w głowę i udusił ofiarę, ale po śmierci zgwałcił kobietę. Z późniejszych relacji „Expressu Wieczornego” wynika, że w trakcie oględzin miejsca tragedii zabójca stał w pobliżu i w tłumie gapiów przyglądał się pracy milicjantów. Skąd to wiadomo? Od kolejnej ofiary napaści.

Irena L. miała ogromnie dużo szczęścia, bo choć została zaatakowana, a sprawca nie ukrywał, że chce ją zabić, to nagle zaczął mówić. To była scena niczym z

     

33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze