Propagandyści w histerii

To, co jest oczywiste w innych krajach UE, w Polsce jest czymś w rodzaju myślozbrodni. Stwierdzenie, że kraj powinien chronić swój rynek medialny przed dominacją zagranicznych podmiotów, było atakowane już przy okazji dyskusji o dekoncentracji własności w mediach. Teraz, gdy przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski zaalarmował, że w polskim prawie jest luka umożliwiająca przejęcie polskiego rynku mediów elektronicznych przez podmioty zależne od innych, także wrogich nam państw, i pojawił się projekt ustawy mający tę możliwość zablokować, wrzask jest histeryczny. Chodzi bowiem o interesy konkretnej firmy oraz o front propagandowy PO – dla polityków opozycji i ich propagandystów to sprawa nadrzędna, wobec której interes państwa jest nieważny. Problem wyszedł przy okazji procesu

     

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze