Pod Czarzastym mocno wybiło…

Kryzys przywództwa na lewicy pokazuje, że ostatnio na polskiej scenie politycznej nikt nie jest odporny na wstrząsy i wewnętrzne naprężenia. Ale sytuacja lewicy, powoli wpasowującej się w szyld Nowej Lewicy, jest trudniejsza od dłuższego już czasu. Kryzys, jaki przed laty sprowadził na postkomunistów Leszek Miller, wydawał się na dobre zażegnany, gdy Sojusz Lewicy Demokratycznej, Razem i Wiosna poszły wspólnie do wyborów w 2019 r. i znów znalazły się w Sejmie. Ale lewicowy żywioł jest tak naprawdę mocno podzielony. Postkomunistyczni baronowie i część lokalnego aktywu to neoliberalny beton, nie mniej twardy niż Konfederaci. Tyle że tłuste koty z SLD i niektórzy politycy Wiosny muszą się dobrze z tym kryć. Lewica dzieli się również wewnętrznie w sprawach obyczajowych – ma swoje radykalne

     

66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze