Krok w stronę Europy

BRUKSELA \ W trosce o los zwierząt

numer 1933 - 24.01.2018Publicystyka

W Parlamencie Europejskim w Brukseli otwarto wczoraj wystawę „Make fur history” (ang. odesłać futro do historii) pokazującą realia hodowli zwierząt futerkowych. Jednocześnie nowy minister środowiska Henryk Kowalczyk przedstawił się jako przeciwnik zabijania zwierząt bez potrzeby. Czy to oznacza, że zakaz uboju 10 mln norek rocznie już wkrótce stanie się faktem?

O wystawie pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Jest ona organizowana przez grono posłów Prawa i Sprawiedliwości wchodzących w skład grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) oraz aktywistów walczących o prawa zwierząt (Polskę w tym gronie reprezentuje Stowarzyszenie Otwarte Klatki). 

Futra się nie je

Dyskusja na temat zakazu hodowli jest bardzo gorąca. Nie ma się czemu dziwić – po jednej stronie interesy grupy hodowców, po drugiej prawa zwierząt, ale także protesty mieszkańców miejscowości, w których zlokalizowane są fermy. O protestach słyszał w zasadzie każdy, często jednak rozbijają się one o lokalne władze, które rozkładają ręce. Tak jak w wypadku fermy w miejscowości Kotowskie, gdzie pomimo zgody na hodowlę kilku tysięcy królików na fermie przebywa co najmniej kilka razy tyle norek i nikt (poza mieszkańcami) nie widzi problemu. 

Hodowcy przekonują, że ich biznes jest podporą polskiego rolnictwa, a wspierający ich publicyści grzmią, że zakaz hodowli to jedynie preludium do inżynierii społecznej, która ma na celu humanizację zwierząt i doprowadzenie do zakazu hodowli drobiu i bydła. O tym, jak mało przekonujący jest ten argument, niech świadczy prosty fakt, że hodowla bydła czy drobiu to konieczność. Zapewnienie bezpieczeństwa żywieniowego to konieczność, a nie fanaberia (o tym bezpieczeństwie pisał w „Codziennej” Krzysztof Wołodźko w tekście poświęconym wizycie premiera Morawieckiego w fabryce Mlekovity). Futra z Polski niemal w stu procentach idą na eksport, a bilans zysków i strat jest co najmniej kontrowersyjny (dla przeciwników cierpienia zwierząt tej dyskusji nie ma wcale). 

Czabański wrogiem numer 1

Nie brak także ataków na rzekomą hipokryzję przeciwników hodowli na futra. Tak jest choćby w opublikowanym wczoraj na stronach Radia Maryja tekście, w którym Krzysztofa Czabańskiego, szefa Rady Mediów Narodowych oraz inicjatora ustawy o ochronie zwierząt, jeden z hodowców określa mianem „wyznającego ideologię całkowicie zbieżną z lewackimi wręcz postulatami odczłowieczania ludzi i humanizowania zwierząt”. Hodowcom nie podoba się po prostu, że Czabański jest wegetarianinem. 

Jako zarzut wobec niego podnosi się także to, że… głosował za skierowaniem do dalszych prac projektu lewicy ws. „ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”. „Warto dodać, że niedawno w polskim parlamencie mieliśmy głosowanie ws. ochrony życia. Wszyscy dobrze wiemy, jak się ono zakończyło. Wiemy również, jak głosował poseł Krzysztof Czabański” – wskazał cytowany na stronie Radia Maryja Szczepan Wójcik, jeden z aktywnych w mediach hodowców. Ta sugestia jest czytelna i ma za zadanie przedstawiać Czabańskiego jako zwolennika aborcji. Tyle tylko, że Czabański poparł równocześnie projekt ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, czyli ten zaostrzający przepisy aborcyjne



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Mucha


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się