Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

Opowieść o pistolecie z Tuły

Dodano: 23/08/2022 - Numer 3249 - 23.08.2022

W ciągu kilku minut tysiąc razy sprawdziłem załadowanie i płynność ruchów suwadła mojego karabinka Beryl. Byłem po odprawie z oficerem odpowiedzialnym za ochronę bazy Camp Juliet w irackiej Karbali i od niego dowiedziałem się, że partyzanci szyickiego duchownego Muktady as-Sadra czekają na nową dostawę broni. Walki na ulicach świętej metropolii mahometan trwały od początku kwietnia 2004 r. i ostrożności nigdy nie było za wiele. Po przejrzeniu całego żołnierskiego rynsztunku postanowiłem pójść do stołówki, aby zjeść kolację przed nocnym patrolem. Patrol i spuszczone głowy Irakijczyków Gdy maszerowałem w stronę jadłodajni, dołączył do mnie mój zastępca Leszek, który, spostrzegłszy mą minorową minę, zapytał: „Nie jest dobrze, co?”. Odparłem zgodnie z prawdą: „Nie, Lechu. Po żarciu

     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze