Miasto bez „czegoś”

numer 1959 - 23.02.2018Podróże

W porządku. Ktoś powie, że malownicze i kolorowe niczym klocki lego budynki na tle karaibskiego wybrzeża to coś nowego. Coś, co świetnie się uzupełnia. A ja będę dziś wybredny i stwierdzę, że wszystko to pasuje do siebie jak pięść do oka.

Żółta kamienica wygląda troszkę niczym wyjęta z makiety wielkiego miasteczka dla lalek. Z daleka okiennice jawią się niczym domalowane pędzlem. To przecież niemożliwe, żeby to było prawdziwe. Jakieś takie nazbyt animowane, nazbyt baśniowe. Niczym rekwizyt teatralnej sceny. Gdy jednak podejdziemy bliżej, okaże się, że to żadne oszustwo. Prawdziwe drewniane okiennice, prawdziwy tynk. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że wszystko to wygląda mało realistycznie.

Taka jest fasada Starego Miasta stolicy maleńkiej karaibskiej wysepki Curaçao. Wyspy, której nazwa prawdopodobnie kojarzy się nam prędzej ze słynnym niebieskim likierem aniżeli z jakimiś okiennicami czy kolorowym miasteczkiem. Willemstad jest największym miastem wyspy. I będąc na niej, można tu zajechać. Ale czy koniecznie trzeba? Po wizycie mam szczere wątpliwości.

Z ogólnej perspektywy miasto (właściwie: miasteczko – Willemstad zamieszkuje ledwie 140 tys. ludzi) naprawdę może się podobać. Potężny most z wygiętym futurystycznie łukiem jako podporą. W środku samiusieńkiego centrum niczym atramentowa plama rozlewają się ciepłe wody zatoki Schottegat. To właśnie na niej, aby połączyć wschód z zachodem, wybudowano w Willemstad dwa mosty. Jeden większy: dla samochodów. Drugi mniejszy: dla ludzi. Właściwie rzecz ujmując, nie jest on klasycznym mostem, ale raczej unoszącą się na wodzie kładką Koningin Emmabrug. Po polsku: Mostem Królowej Emmy. Mostem, który zostaje otwarty, gdy do portu zamierza wpłynąć kolejny statek. Wówczas całe ramię mostu dryfuje po wodzie niczym leciutki patyk na jeziorze, otwierając statkom dostęp do miasta.

Gdy już zobaczymy całą operację z otwieraniem i domykaniem się mostu dla pieszych, możemy się udać na krótki spacer po Starówce Willemstadu. Na pierwszy rzut oka będziemy się czuli jak w jednej z mniejszych miejscowości Holandii. Drewniane okiennice, kolorowe tynki, czyste wąskie uliczki



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się