Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

„Wichrowe wzgórza”, czyli brudny palec w mdłej galarecie

Dodano: 10/03/2026 - Numer 4139 - 10.03.2026
fot. mat. pras./d
fot. mat. pras./d

Oryginalny tekst „Wichrowych wzgórz” Emily Brontë (wydany pod męskim pseudonimem Ellis Bell w 1847 r.) był przyczynkiem do dziewięciu znaczących ekranizacji, które były bardziej bądź mniej… zwichrowane. Najnowsza produkcja z Robbie Margot i Jacobem Elordim sprawia wrażenie, jakby miała być stworzona w celu zaspokojenia najobrzydliwszych potrzeb gawiedzi.

Reżyser, 40-letnia Brytyjka Emerald Fennell (Oscar za scenariusz oryginalny „Obiecująca. Młoda. Kobieta”), mając cały wachlarz fabularnych linii, skupiła się na płomiennym czy wręcz szatańskim romansie (w Polsce powieść po raz pierwszy wydano w roku 1929 pod tytułem „Szatańska miłość” przecież). A i tak można z Brontë brać garściami w tymże jednym wątku powieści i

     

28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze