Myśliwi nie chcą wojny z przyrodą

numer 1972 - 10.03.2018Publicystyka

Eksterminacja dzika może nie pomóc polskiemu hodowcy trzody, ale z pewnością nieodwracalnie narazi na szwank dobre imię polskiego łowiectwa.

W Lipnie koło Leszna odbyło się niedawno spotkanie ponad 300 hodowców trzody chlewnej z prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej Piotrem Walkowskim. Obecni byli także m.in. przedstawiciele Wojewódzkiego Sztabu Kryzysowego, Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ), oraz wojewódzki lekarz weterynarii. Tematem dyskusji był afrykański pomór świń (ASF), budzący wielki niepokój hodowców. Postulowano m.in. konieczność zintensyfikowania redukcyjnego odstrzału dzików do poziomu 0,1 szt. na km kw. w całym kraju oraz zezwolenie na prowadzenie polowań z użyciem reflektorów, noktowizorów, tłumików, a także amunicji odpowiedniej do polowania na młode osobniki. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że wydane zostanie pozwolenie na odstrzał nawet ciężarnych samic, a za każdą taką samicę myśliwy otrzyma nagrodę w wysokości 650 zł.

Z Kenii do Polski

Dla mnie – jako biologa, myśliwego, a przede wszystkim człowieka – wnioski te brzmią niepokojąco. Warto przybliżyć czytelnikowi, czym jest ASF. Za afrykański pomór świń odpowiada dwuniciowy wirus DNA, należący do rodziny Asfarviridae. Problem ze zwalczaniem tego wirusa polega na jego odporności na obróbkę termiczną, wędzenie, wysychanie i zmiany pH. Potrafi on przetrwać nawet pół roku w mrożonym mięsie. Inaktywacji można dokonać dopiero temperaturą powyżej 75°C lub promieniami gamma. Wirus ten występuje głównie na terenie Afryki, ale także np. na Sardynii. Gospodarzami wirusa są trzoda chlewna, dziki, guźce i pewien rodzaj kleszczy. Pierwszy raz zaobserwowano tę chorobę na terenie Kenii w 1910 r. i do 1957 r. nie rozprzestrzeniała się ona poza Afryką.

Od czerwca 2013 r. przypadki zachorowań na afrykański pomór świń zaczęto stwierdzać na Białorusi, a w lutym 2014 r. pierwsze zarażone osobniki pojawiły się w Polsce – były to padłe dziki w pobliżu granicy z Białorusią. Niestety od 2016 r. choroba zaczęła się rozszerzać. Wirus ASF stanowi ogromne zagrożenie, zakażenie prowadzi do szybko rozprzestrzeniającej się epidemii i dużych strat ekonomicznych. W wielu krajach choroba ta podlega szczególnym środkom zwalczania, a zwierzęta podejrzane i chore są zabijane.

Najważniejszym aspektem tej choroby jest proces przenoszenia wirusa na potencjalnego gospodarza. W dzikich populacjach zarażenie następuje przede wszystkim za pośrednictwem kleszczy, w których wirus może przeżyć nawet do trzech lat. U trzody chlewnej zakażenie następuje drogą wziewną między osobnikami oraz przez zainfekowaną karmę. Zazwyczaj głównym wektorem przenoszenia choroby jest człowiek. Stajemy więc w obliczu pytania: w jaki sposób zaplanowana eksterminacja dzików może wpłynąć pozytywnie na rozprzestrzenianie się ASF, skoro trzoda chlewna nie spotyka się ze swoimi dzikimi krewnymi, a wirusa zazwyczaj przenosi... człowiek?

Ku zrównoważonemu łowiectwu

Niestety, może się zdarzyć, że wzmożone odstrzały doprowadzą nawet do roznoszenia się wirusa i powstawania nowych ognisk tej choroby. Myśliwi mają kontakt z martwymi ciałami dzików i mogą mimowolnie przenosić wirusa nawet do własnych gospodarstw. Znany jest przypadek, gdy hodowca trzody był myśliwym, cała jego chlewnia musiała zostać uśmiercona. Także ze względu na czynnik ludzki bezwzględny jest zakaz wwożenia do kraju wolnego od choroby świń mięsa i wyrobów z mięsa z krajów, gdzie występuje choroba. Według prof. Henryka Okarmy, dyrektora Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie i członka PZŁ, polowania zbiorowe mogą doprowadzić do przemieszczenia się dzików na duże odległości i przeniesienia wirusa na odległe tereny, i przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Reasumując: rozporządzenie o redukcji dzika do 0,1 osobnika na km kw. może pogorszyć sytuację, a zmasowana akcja odstrzału dzika może ostatecznie zrujnować dobre imię PZŁ, zszargać doszczętnie opinię o myśliwych w oczach Polaków oraz wyrządzić nieodwracalne szkody w relacjach myśliwi–społeczeństwo



zawartość zablokowana

Autor: Natalia Osten-Sacken


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się