Wyścig żółwi trwa

numer 2002 - 16.04.2018Sport

Sponsor tytularny rozgrywek o mistrzostwo Polski to potentat na rynku gier losowych. Losowa jest też forma drużyn walczących o tytuł. W pierwszej kolejce rundy finałowej swoje mecze zgodnie przegrało całe trio walczące o prymat w kraju. Skorzystać z tego może Wisła Płock – jeśli dziś pokona Wisłę Kraków, dołączy do prowadzącego tercetu.

Festiwal nieudacznictwa rozpoczął w piątkowy wieczór Lech Poznań, przegrywając przed swoją publicznością z Koroną Kielce. „Kolejorza” dodatkowo pogrąża fakt, że do stolicy Wielkopolski kielczanie przyjechali w mocno rezerwowym składzie. Trener Gino Lettieri postanowił oszczędzić najlepszych piłkarzy przed środowym rewanżem w półfinale Pucharu Polski z Arką Gdynia. Na kroczącego ostatnio od zwycięstwa do zwycięstwa Lecha to wystarczyło. – To nie był nasz dzień. Musimy jeszcze więcej pracować na treningach, żeby takie porażki w następnych kolejkach się nie zdarzały. Nie jesteśmy zadowoleni ze swojej gry, bo mieliśmy kilka sytuacji, ale żadnej nie zamieniliśmy na bramkę – przyznał po końcowym gwizdku Oleksij Chobołenko. Ukraiński napastnik nie potrafił pokonać świetnie dysponowanego Zlatana Alomerovicia. Chorwat z niemieckim paszportem był najlepszym piłkarzem na boisku. Lechici nie byli w stanie pokonać go nawet z rzutu karnego. – Co do rzutu karnego to Christian Gytkjaer był wyznaczony jako pierwszy do strzelania, Darko Jevtić drugi. Oni zadecydowali na boisku, nie wiem, dlaczego tak ustalili – rozkładał ręce rozczarowany Nenad Bjelica. – W drugiej połowie zmieniliśmy trochę system, ale to nie był nasz mecz. Myślę, że było to szczęśliwe zwycięstwo gości. My często potrzebujemy siedmiu, ośmiu okazji, żeby strzelić bramkę. Rywalom czasami wystarczy jeden strzał. Chcieliśmy bardzo wygrać to spotkanie, dlatego zaryzykowaliśmy. Do ataku poszedł Nikola Vujadinović, ale on dobrze gra głową. Myślę, że dziś zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, zabrakło tylko bramki. Wiem, że walka będzie trwała do końca. Jest w zespole moc i mam cały czas 100 procent zaufania do moich piłkarzy – kontynuował Bjelica.

Humory poznaniakom poprawiła w sobotę Jagiellonia, która także zaliczyła wtopę. Białostoczanie przegrali trzeci mecz z rzędu, a w ostatnich pięciu zgromadzili zaledwie trzy punkty. W trwającej obecnie kolejce tym razem od ekipy Ireneusza Mamrota lepszy był słaby ostatnimi czasy Górnik Zabrze. – Nie ukrywam, że jest problem, potrzebujemy zwycięstwa. Zespół wyszedł na mecz zmotywowany, zależało mu na wygranej, ale zabrakło nam pewnych rzeczy. Nie chcę się tłumaczyć brakiem podstawowych bocznych obrońców, ale miało to wpływ na grę skrzydłami



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Oliwa


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się