Mistrz fortepianu, patriota, prawy człowiek

numer 2002 - 16.04.2018Historia

Potrzeba chwili uczyniła wirtuoza dyplomatą i mężem stanu, który uczestniczył w konferencji pokojowej w Wersalu, podpisywał w imieniu ojczyzny traktaty, a w końcu został jej premierem. Początkowo nic tego nie zapowiadało.

Na początku stycznia 1917 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Wood-

row Wilson oświadczył w amerykańskim Senacie, że uważa za oczywiste, iż „mężowie stanów wszystkich krajów zgodnie twierdzą, że powinna istnieć zjednoczona, niezależna i autonomiczna Polska”. Swoim oświadczeniem wprawił w zdumienie przywódców światowych, z których co najmniej niektórzy reprezentowali nieco odmienny pogląd na tę sprawę.

Profesorowie amerykańskich uniwersytetów mieli spore problemy z określeniem, jakie granice powinno mieć zmartwychwstałe państwo polskie – napisano aż 42 opracowania dotyczące tej tematyki. Dowiedziawszy się o ich kłopotach, Roman Dmowski przypłynął do USA i wraz z otoczonym niebywał? estym? wirtuozem fortepianu Ignacym Janem Paderewskim zosta? przyj?ty przez Wilsona.

ą estymą wirtuozem fortepianu Ignacym Janem Paderewskim został przyjęty przez Wilsona.

Słuchany przez możnych

tego świata

Prezydent poprosił polskich gości o przedstawienie, jak ich zdaniem powinny wyglądać granice Polski. Na te słowa Dmowski wyciągnął mapę, na której zaznaczył obszar Rzeczypospolitej sprzed I rozbioru, do czego dodał Górny Śląsk i Prusy Wschodnie. Prezydent USA opowiadał później, że polscy goście pokazali mu „mapę, na której zaznaczyli pół świata”. Zaskoczenie na widok wielkości obszaru nie zmieniło zapatrywań prezydenta, który w obejmującym 14 punktów programie pokojowym przedstawionym 8 stycznia 1918 r. w orędziu do Kongresu w punkcie 13 zapisał: „Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą; integralność terytoriów tego państwa powinna być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową”.

Być może te wszystkie wydarzenia nie miałyby miejsca, gdyby nie postać wielkiego Polaka, geniusza fortepianu, niezwykle charyzmatycznej postaci – Ignacego Jana Paderewskiego. To właśnie jego sława oraz niezwykła osobowość spowodowały, że był przyjmowany i słuchany przez możnych tego świata, zarówno artystów, jak i polityków. Zwłaszcza te ostatnie znajomości miały niebagatelne znaczenie dla niego jako muzyka, a także dla dziejów i historii Polski.

Do admiratorów jego talentu zaliczały się takie osobistości, jak królowa  Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Wiktoria, jej córka Luiza Wiktoria, aktorka Helena Modrzejewska, kompozytorzy Edvard Grieg i Camille Saint-Saëns, a także płk Edward Mandell House – przyjaciel i doradca prezydenta Wilsona – na którym Paderewski wywarł ogromne wrażenie. To dzięki House’owi doszło do wspomnianego spotkania, a sprawa niepodległości Polski stała się tematem ważnym, a nie jedynie pobocznym. Potrzeba chwili uczyniła wirtuoza dyplomatą i mężem stanu, który uczestniczył w konferencji pokojowej w Wersalu, podpisywał w imieniu ojczyzny traktaty, a w końcu został jej premierem



zawartość zablokowana

Autor: Magdalena Gardecka


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się