Warto mieć marzenia

Maraton Bostoński to najstarszy corocznie organizowany bieg tego typu na świecie. Uchodzi także za najbardziej prestiżowy w USA. Jego 122. edycja miała zaskakujący finał – wśród pań jako druga przybiegła nikomu nieznana zawodniczka, która w oficjalnym maratonie wzięła udział po raz drugi w życiu. Ponadto jako jedyna z czołówki nie miała ani agenta, ani sponsorów czy stałego trenera – prawdziwa amatorka. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu, gdy złamała kość stępu, wydawało się, że skończy z biegami. Ale 26-letnia Sarah Sellers miała marzenie i zapał do pracy. Wstawała o 4 rano, by przed pracą zdążyć z treningiem. Mimo wszystko wynik całkiem ją zaskoczył. Jak sama skromnie przyznaje, pomogła jej fatalna pogoda – lało jak z cebra i wiał silny wiatr. Mniej odporne biegaczki odpadły, a ona
73%
pozostało do przeczytania: 27%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze