Dziennikarstwo dziś i jutro

numer 2049 - 13.06.2018Publicystyka

Ileż to już tekstów wypisano na temat kondycji mediów w czasach tzw. postprawdy, kiedy wielość narracji przysłania rzeczywisty obraz wydarzeń? Kiedy na rzetelną informacje nakładają się partykularne interesy polityczne lub relacje biznesowe czy zwyczajna presja newsa. M.in. o tym dyskutowało w Warszawie grono dziennikarzy z całego świata.

\ Kiedy jesteśmy na wojnie, nie da się uzyskiwać informacji z dwóch stron. Na dziennikarzu spoczywa jednak odpowiedzialność za weryfikację swoich danych i ich rzetelne podanie – powiedział Paweł Bobołowicz, a następnie w stanowczy sposób zaprotestował na słowa rosyjskiego dziennikarza z RIA Novosti, który przekonywał, że sytuacja w mediach w Rosji jest taka sama jak w Polsce. \

Rola dziennikarzy we współczesnym świecie nowych technologii, problem fake newsów, relacje mediów z polityką oraz zmieniający się model przekazu informacji – o tym przez dwa dni dyskutowano podczas międzynarodowej konferencji „Media jako służba publiczna”, zorganizowanej przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej wraz z International Communications Forum (ICF) i Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej. Wzięło w niej udział kilkudziesięciu dziennikarzy m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Indii, RPA, Libanu, Ukrainy, Rosji.

Obraz Polski na świecie

Dziennikarze z całego świata mogli także dyskutować na temat kondycji mediów w Polsce. Dość powiedzieć, że z ich wypowiedzi jasno można było wywnioskować, że na co dzień przynajmniej posiłkują się tym, co na temat sytuacji w Polsce piszą liberalne media na zachodzie Europy. Było to słychać m.in. podczas dyskusji, kiedy dziennikarz z Pulitzer Center Tom Hundley stwierdził, że rząd w Polsce ma chrapkę na to, by podporządkować sobie media publiczne. Zareagował na to Paweł Lisicki („Do Rzeczy”), który przypomniał, że zmiana władzy nie wpłynęła zasadniczo na strukturę mediów w Polsce – większość mediów prywatnych w Polsce reprezentuje wartości lewicowo-liberalne i jest antyrządowa. – Kontrola TVP przez rządzących to nic nowego, przed wyborami też tak było – mówił Lisicki. Z kolei publicystka „Sieci” Aleksandra Rybińska zwróciła uwagę, że niepochlebny obraz Polski na świecie ma przyczynę m.in. w niechlujstwie i lenistwie. – Wszyscy wszystkich kopiują. Do tych powielanych informacji o Polsce przykleja się tylko etykietki: nacjonalistyczny, katolicki, ultraprawicowy – mówiła Rybińska. Trudno nie odnieść wrażenie, że ma to również związek z tym, że Polska po 2015 r. weszła w rolę chłopca do bicia, sprzeciwiając się zastanemu stanowi rzeczy, w tym pogłębiającej się erozji w Unii Europejskiej, i z powodu jednoczesnego zadeklarowania głębokich reform.

O tym, jak wygląda rzeczywistość w Polsce, mówił podczas drugiego dnia konferencji Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej. – Nigdy z wolnością mediów nie było w Polsce tak dobrze jak teraz. Mówię to zarówno z perspektywy pracy w mediach zagranicznych, jak i w polskich mediach prywatnych i publicznych – mówił.

Prezes PAP zwrócił uwagę na genezę powstania w Polsce wielkich koncernów mediowych oraz to, jak wyglądała ich dominacja na rynku. – Gdy komunizm upadł i zawitały do Polski zachodnie koncerny, na naszym rynku zaczęły równocześnie powstawać koncerny nomenklaturowe – powiązane z komunistami albo wprost komunistyczne. Dopiero dziś ten impas jest przełamywany. Do takiego przesilenia doszło w latach 2007–2015 – mówił Surmacz



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Mucha


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się