fot. Hannibal Hanschke/Reuters

Ślamazarny start Europy dwóch prędkości

numer 2056 - 21.06.2018Świat

Angela Merkel zgodziła się na powołanie osobnego budżetu strefy euro, ale jej plan jest dużo mniej ambitny niż ten, który zakładał prezydent Francji Emmanuel Macron. Dla obojga przywódców debata o przyszłości strefy euro jest próbą ucieczki do przodu przed problemami, którymi stawiają czoła w polityce wewnętrznej.

Po zakończonym spotkaniu, które odbyło się w zamku Meseberg w Brandenburgii, kanclerz Niemiec podkreślała, że „otwiera się nowy rozdział” w rozmowach na temat Unii Europejskiej. Merkel zaznaczyła też po raz kolejny, że wstępnie opowiada się za utworzeniem osobnego budżetu dla strefy euro. „Pracujemy nad tym, by sprawić, że taki budżet zostanie wykorzystany do umacniania inwestycji, a także do zwiększania konwergencji w obrębie strefy euro [...], ponieważ wiemy, że unia gospodarcza i monetarna pozostanie nienaruszona tylko wtedy, gdy polityki ekonomiczne (krajów) będą się stawały zbieżne” – mówiła Merkel.

Według Macrona osobne finanse strefy euro mają być budżetem z prawdziwego zdarzenia, posiadającym dochody i wydatki, który mógłby działać już od 2021 r. Pod koniec roku ministrowie państw strefy mieliby się zająć ustaleniem źródeł finansowania nowego budżetu. Macron stwierdził, że budżet może się wiązać z pewną formą „zarządzania”, co mogłoby oznaczać obstawanie przy projekcie powołania osobnego ministra finansów dla krajów strefy. Prezydent Francji dodał też, że wysokości budżetu jeszcze nie ustalono, aby „pozostawić miejsce na negocjacje z innymi krajami (strefy) euro”.

Nie jest jednak tajemnicą, że właśnie wysokość budżetu jest najważniejszą kwestią sporną między przywódcami Niemiec i Francji



zawartość zablokowana

Autor: Maciej Kożuszek


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się