Warszawa opowiadana Słonimskim

Przed paroma tygodniami miałem okazję się przekonać, że nawet profesjonalni przewodnicy miejscy pozostają pod wpływem karykaturalnego, kłamliwego wizerunku Warszawy, który zostawił po sobie Antoni Słonimski we „Wspomnieniach warszawskich”. Pragnął się on przypodobać władzom PRL i świadomie zohydził przedwojenną Warszawę, sportretowaną jako cuchnąca prowincjonalna dziura pełna występku i nędzy. Brednie Słonimskiego z zamiłowaniem propagują od pewnego czasu „Gazeta Wyborcza” oraz inne agorowe wydawnictwa, które zapominają o pewnym drobiazgu: politycznym kontekście determinującym ten antywarszawski, żałosny paszkwil. Słonimski jednak wciąż żywy, przynajmniej w witrynie Green Caffè Nero na Krakowskim Przedmieściu. „Parszawa, czyli parszywa Warszawa” – taki oto napis w kawiarnianym oknie
     

34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze