Tyson pseudonim Bestia

„GAZETA POLSKA” \ Występ Mike’a Tysona w kampanii promującej 74. rocznicę Powstania Warszawskiego wzbudził sensację i oczywiste kontrowersje. Czy bowiem mistrz świata, legendarny pięściarz, bohater skandali, narkoman, alkoholik, seksoholik, chwilowy weganin i „nieortodoksyjny muzułmanin” jest godny tego, by mówić światu o bohaterskim zrywie z 1944 r.?
Osiedle Brownsville na nowojorskim Brooklynie i dziś nie jest miejscem, w którym chcieliby się Państwo zgubić ciemną nocą. Urodzony w 1966 r. Tyson obserwował tu zmagania swojej samotnej matki z biedą, alfonsami, prostytucją i ciągłym niedostatkiem. Dość szybko trafił do ośrodka dla młodocianych przestępców. Faszerowany chloropromazyną późno nauczył się czytać i pisać. Szczęśliwie za sprawą pewnego Irlandczyka, Bobby’ego Stewarta, pracownika poprawczaka, dostał się pod skrzydła słynnego trenera Constantine’a „Cusa” D’Amato. To od niego usłyszał słowa: „Jeśli będziesz mnie słuchał, zrobię z ciebie najmłodszego mistrza wagi ciężkiej w historii boksu”. „Skąd on mógł to wiedzieć?” – wspomina Tyson. To był przełomowy moment, choć wówczas nie wierzyła w niego nawet własna matka: „Nigdy nie widziałem, żeby była za mnie dumna albo zadowolona” – mówi bokser.
Gdy matka Tysona umarła, D’Amato – pochodzący z rodziny włoskich emigrantów z Bronxu – przez kolejne lata był ojcem, nauczycielem i trenerem boksera. Ten stał się gwiazdą, zaczynając od nielegalnych walk na Bronxie. Ale ukochany trener umarł, nie doczekawszy mistrzowskiego pasa swojego podopiecznego. Pas trafił do Tysona 22 listopada 1986 r., kiedy zmiótł on z ringu Trevora Berbicka. „Nastała nowa era boksu!” – mówił Barry Watkins z HBO.
„Przypomniałem sobie słowa Lenina, które przeczytałem w jednej z ksią?ek ?Cusa?: ?Wolno?? to bardzo niebezpieczna rzecz. Trzeba dawkowa? j? sobie ostro?nie?. By?a to dewiza, o?kt?rej powinienem pami?ta? w?nadchodz?cych latach?. Nie znalaz?em tego cytatu (a?je?li jest prawdziwy, mo?emy si? domy?li?, co w?dz rewolucji chcia? przez to powiedzie?), ale Tyson istotnie nie wzi?? go sobie do serca. Z?ekran?w telewizor?w przestrzega? przed braniem narkotyk?w, jednocze?nie finansuj?c kokainowy biznes. Jednego dnia by? z?wizyt? w?rynsztokach, drugiego na orgii z?Rickiem Jamesem. I?t?uk?, t?uk?, t?uk?.
żek »Cusa«: »Wolność to bardzo niebezpieczna rzecz. Trzeba dawkować ją sobie ostrożnie«. Była to dewiza, o której powinienem pamiętać w nadchodzących latach”. Nie znalazłem tego cytatu (a jeśli jest prawdziwy, możemy się domyślić, co wódz rewolucji chciał przez to powiedzieć), ale Tyson istotnie nie wziął go sobie do serca. Z ekranów telewizorów przestrzegał przed braniem narkotyków, jednocześnie finansując kokainowy biznes. Jednego dnia był z wizytą w rynsztokach, drugiego na orgii z Rickiem Jamesem. I tłukł, tłukł, tłukł.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze