Gdzie Platforma z tamtych lat?

W wysokie tony uderzył w ostatnich dniach Rafał Trzaskowski. Kandydat PO na prezydenta stolicy stwierdził, że najpilniejszą sprawą w Warszawie i w całej Polsce jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa oraz łamania praw obywatelskich, których dokonuje rząd PiS. „Budowę autostrady można wstrzymać i wrócić do tego za kilka lat” – napisał. Trochę zaleciało królem Theodenem z drugiej części Władcy Pierścieni, który cofając się do Helmowego Jaru, przekonywał, że zasiewy można odnowić, a domy odbudować. Trudno dziś nie mieć wrażenia, że PO w wyborach samorządowych ma tylko jeden cel. Przetrwać. Zamyka się więc coraz częściej w twierdzy i przekonuje już przekonanych, dodając im odwagi oraz podtrzymując ducha. W Warszawie takie postępowanie może mieć sens. Tutaj nadal PO czuje się pewnie, więc może skutecznie straszyć i przekonywać, że jeśli wygra Patryk Jaki, to Saska Kępa zmieni nazwę na „Beata Kempa”. Mimo wszystko odwrót od zajmowania się infrastrukturą jest zaskakujący. Wszak nie kto inny jak Platforma w 2010 r. szła do wyborów z hasłem: „Nie róbmy polityki. Budujmy Polskę”. Może myślą, że w Warszawie już wszystko wybudowali?
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze