Nieścisłości Ewy Gawor

numer 2104 - 17.08.2018 Polska

DEKOMUNIZACJA Na pewno zostałam zweryfikowana przez pracowników prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego – powiedziała w czwartek dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor. Rzecz w tym, że w latach 2002–2003, kiedy do ratusza weszła ekipa śp. Lecha Kaczyńskiego, do dokumentów poświadczających charakter jej pracy dla bezpieki nie było dostępu.

„Gazeta Polska” zarzuciła Gawor zatajenie informacji o pracy w MSW i ukończenie milicyjnej szkoły oficerskiej. Pytana o to w środę przez Rzeczpospolitą TV Gawor powtórzyła, że nie ukrywała swojej przeszłości. Zaznaczyła, że informacja o jej pracy w departamencie PESEL MSW początkowo na etacie cywilnym, potem mundurowym była znana jej przełożonym i kadrom.

– Przyszłam do pracy w samorządzie w 1995 r., za prezydenta [Marcina] Święcickiego i na pewno zostałam zweryfikowana przez pracowników prezydenta [Lecha] Kaczyńskiego, dlatego że wszyscy byliśmy weryfikowani i 1,2 tys. osób straciło pracę. Ja tej pracy nie straciłam – powiedziała Gawor portalowi „Rzeczpospolitej”.

Dodała, że bezpośrednio nie miała kontaktu z Lechem Kaczyńskim jako prezydentem miasta, zajmowała się bowiem wtedy bezpieczeństwem w dzielnicy Ochota, kilka razy spotkała się z wiceprezydentem Władysławem Stasiakiem. Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy w latach 2002–2005.

– Pani Gawor zapomniała o jednym fakcie, że w latach 2002–2003, kiedy do ratusza przyszła ekipa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Instytut Pamięci Narodowej był dopiero w powijakach. O dostępie do dowodów na ukończenie przez nią esbeckiej szkoły oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego oraz innych mówiących o charakterze jej pracy w MSW i MO można było co najwyżej pomarzyć. Wiedziano tylko, że za czasów PRL pracowała w MSW. Do pracy na stanowisku naczelnika ds. bezpieczeństwa w urzędzie dzielnicy Warszawa-Ochota musieli zaakceptować ją urzędnicy z biura kadr prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mówi ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski.

Ewa Gawor zastanawia się nad pozwem wobec prof. Sławomira Cenckiewicza – autora artykułu „SB zatrzymała marsz Powstania Warszawskiego” zamieszczonego w „Gazecie Polskiej”. Nie zamierza podać się do dymisji. Na zapowiedź pozwu Ewy Gawor prof. Sławomir Cenckiewicz odpowiedział krótko na Twitterze: „Niech pozywa. Precz z komuną!”.

 



Autor: Igor Szczęsnowicz