​Trener Widzewa: Jestem zły, bo nie padło więcej goli

Radosław Mroczkowski żałuje, że jego drużyna nie wykorzystała szansy na wysokie zwycięstwo z Błękitnymi Stargard. Od 30. minuty Widzew prowadził 4:0, a później oddał pole rywalom i ostatecznie pojedynek zakończył się wynikiem 4:2.   W pierwszej połowie łatwo przyszło nam strzelić cztery gole, a później był horror. Powiedziałem to chłopakom w szatni – mówi Radosław Mroczkowski. – Taki minimalizm nie przystoi. Drugą połowę przegraliśmy. Mając przeciwnika na kolanach, trzeba wykorzystywać kolejne sytuacje. Było trochę bałaganu, najpierw kontuzja Maćka Kazimierowicza, później dość mocno dostał Paulius. Najbardziej jestem zły, że nie padła piąta i szósta bramka. Wtedy przeciwnik już by się nie podniósł. Wielu zawodników musi pracować nad stabilizacją formy, tak aby w kolejnych meczach
     

63%
pozostało do przeczytania: 37%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze