Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Chłop pańszczyźniany na polach Białorusi

Dodano: 30/05/2014 - Numer 825 - 30.05.2014
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
Prezydent Aleksandr Łukaszenka zamierza podpisać dekret, który de facto przywróci prawo pańszczyźniane dla białoruskich chłopów. Pracownicy licznych kołchozów na Białorusi dostaną zakaz zmiany pracy oraz przeprowadzania się ze wsi do miast. Wszystkich postawić w stan najwyższej gotowości przed żniwami! – grzmiał podczas wizytowania kołchozów w obwodzie mińskim prezydent Białorusi. – Za niezrealizowanie planu odpowiedzialność karną poniosą kierownictwo, specjaliści oraz premier – kontynuował ostatni dyktator Europy. Zapowiedział, że w ramach zwiększenia sił produkcyjnych zamierza w ciągu najbliższego tygodnia podpisać dekret zabraniający rolnikom opuszczania ich miejsc pracy. – Wczoraj na mój stół położono dokument wprowadzający „prawo pańszczyźniane”. Nie pozwoli on kołchoźnikom ani się zwolnić, ani przenieść – stwierdził polityk. Te zmiany, przywracające de facto pańszczyznę, wywołały zaskoczenie ekspertów od lat zajmujących się białoruską problematyką. – Nawet jak na Łukaszenkę to jest za dużo – stwierdził w rozmowie z „Codzienną” prezes Fundacji Wolność i Demokracja Tomasz Pisula. – Łukaszenka wykorzystuje chwilę spokoju w związku z tym, że międzynarodowa opinia skupiła swoją uwagę na rozwiązaniu konfliktu powstałego w wyniku agresji Rosji na Ukrainie. Nagle białoruski prezydent na Zachodzie został zrehabilitowany. Zapowiedź przywrócenia prawa pańszczyźnianego jest pierwszym wynikiem odpuszczania temu dyktatorowi ze strony Zachodu – stwierdza obrońca praw człowieka. Przywrócenie pańszczyzny dla chłopów nie będzie jednak pierwszym tego typu wypadkiem na Białorusi. W październiku 2012 r. Łukaszenka podpisał dekret zabraniający pracownikom przedsiębiorstw przemysłu drzewnego i fabryk, które są unowocześniane oraz rekonstruowane, zwalniać się z pracy, zanim modernizacje zostaną zakończone. – Za złamanie tego zakazu będziemy wysyłali do prac przymusowych w tych przedsiębiorstwach – groził wówczas prezydent Białorusi. Ta decyzja miała przyśpieszyć modernizację kilku białoruskich fabryk. Jednak nie wpłynęła pozytywnie na jej pracowników. Ostatecznie terminy oddania odnowionych budynków fabryk przenoszono już parokrotnie. Dodatkowo motywację zatrudnionych obniżają niskie zarobki. Średnia pensja, którą proponują władze pracownikom przemysłu drzewnego, wynosi zaledwie ok. 150 euro miesięcznie. Mimo drastycznych środków, których zamierzają użyć białoruskie władze, eksperci nie oczekują fali niezadowolenia wśród obywateli. – Zakaz zmiany zasad pracy dla pracowników fabryk nie wywołał społecznego niezadowolenia. Więc i tym razem zapewne – jak to Białorusini – przełkną to. Ludzie przyzwyczaili się do dyktatora i teraz opór przeciwko niemu jest minimalny. I wątpię, że nawet coś, co tak cynicznie godzi w ich interesy, doprowadzi do socjalnego niezadowolenia na Białorusi – podsumowuje Tomasz Pisula.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze