Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Coraz bliżej wyroku na winnych śmierci Polaka

Dodano: 23/02/2015 - Numer 1047 - 23.02.2015
KANADA \ Wraca bulwersująca sprawa zmarłego przed ośmioma laty na lotnisku w Vancouver Roberta Dziekańskiego, wobec którego policja użyła kilkakrotnie paralizatora. Kanadyjski sąd uznał właśnie zeznania jednego z funkcjonariuszy za fałszywe. Do tragedii doszło 14 października 2007 r. na lotnisku w Vancouver. Polak Robert Dziekański krzycząc, wyrażał dość głośno swoje zdenerwowanie i zniecierpliwienie. Miał za sobą długi lot i dziesięciogodzinne oczekiwanie, wynikające z tego, że nikt nie wskazał mu dalszej, właściwej części lotniska. Jednak jak wynika z nagrania dokonanego przez jednego z podróżnych, nie stanowił zagrożenia. Mimo to przybyli na miejsce policjanci chcieli go obezwładnić. Po tym jak pięciokrotnie użyli wobec Dziekońskiego paralizatora, mężczyzna zmarł. Kanadyjski sąd, prowadzący od marca 2014 r. sprawę jednego z policjantów Kwesi Millingtona, który użył paralizatora, uznał, że składał on dotychczas fałszywe zeznania pod przysięgą. Prokurator udowodnił, że funkcjonariusz utrudniał prowadzenie śledztwa poprzez kłamstwa. Millington miał skłamać, że przed rozmową z prowadzącym dochodzenie nie rozmawiał o wydarzeniach na lotnisku ze swoimi kolegami. Przed dwoma laty inny funkcjonariusz zamieszany w sprawę, Bill Bentley, któremu postawiono zarzut nadużycia władzy, został uznany za niewinnego. Nie jest to jednak ostateczna decyzja, gdyż prokuratura odwołuje się do tego wyroku. Wszystko wskazuje na to, że szybciej sprawiedliwość zostanie jednak wymierzona Millingtonowi, tym bardziej że sąd uznał właśnie za prawdziwe sześć z dziesięciu stawianych mu zarzutów. Nie ma jednak jeszcze decyzji, czy mężczyzna trafi do więzienia. Kolejny policjant, Benjamin Robinson, oczekuje na wyrok, a w procesie czwartego – Gerry’ego Rundela – wkrótce wyrok ma zostać ogłoszony. Sprawa dotycząca śmierci Roberta Dziekańskiego wciąż jest przedłużana. Dzieje się tak, mimo że już pięć lat temu – po przeprowadzeniu dochodzenia na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej – sędzia Thomas Braidewood uznał użycie paralizatora wobec Polaka za nieuzasadnione, a działania policjantów za „zbyt pośpieszne”. Ocenił też, że użycie paralizatora spowodowało wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie pracy serca Dziekańskiego i tym samym przyczyniło się do jego śmierci. Aleksander Kłos, (CBC, Canoë, Radio-Canada)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze