Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Nie taki bank straszny

Dodano: 25/10/2019 - numer 2467 - 25.10.2019
Nie taki bank straszny
Nie taki bank straszny

Według najnowszych danych opublikowanych przez Związek Banków Polskich pod koniec czerwca 2019 r. instytucje finansowe miały w Polsce 48,6 mln klientów, w tym 45,8 mln detalicznych. To wielkie grono obsługują banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo kredytowe (SKOK).

Wszystkich tego rodzaju placó­wek są tysiące, co według Ban­ku Światowego daje Polsce wskaźnik około 30 placówek na 100 tys. dorosłych miesz­kańców. Z analizy NBP, opu­blikowanej w grudniu 2018, wynika że w Polsce dostęp­nych było niemalże 15 000 oddziałów bankowych oraz oddziałów SKOK, jednakże ponad 1500 mniej niż rok wcześniej. Trend do zamy­kana placówek umacnia się od kilku lat w związku z roz­wojem łączności elektronicz­nej i nowymi technologia­mi zdalnej obsługi klienta. Warto w tym miejscu wspo­mnieć, że krajowy kapitał sprawuje w Polsce kontrolę nad trzynastoma bankami komercyjnymi oraz wszyst­kimi bankami spółdzielczy­mi.
O tym, jak wielkie sumy wchodzą w grę, gdy mowa o wielkości polskiego syste­mu bankowego, może świad­czyć informacja Narodowego Banku Polskiego, że w ma­ju 2019 r. depozyty złotowe ludności miały wartość 724 mld zł, zaś depozyty przed­siębiorstw 218,2 mld zł.

Instytucje finansowe, czy­li banki i SKOK, zarabiają na swoich usługach zarów­no gdy oferują dostęp do pieniędzy, jak i wtedy, gdy przyjmują depozyty. W co­raz większym stopniu za­rabiają też na codziennej obsłudze rachunków płat­niczych, bez których trud­no funkcjonować w nowo­czesnej gospodarce nie tylko przedsiębiorcom, ale i zwy­kłym ludziom. Dzieje się tak mimo że w Polsce gotówka wciąż jest najpopularniej­szą metodą zapłaty. Wśród wszystkich płatności pro­wadzonych w Polsce gotów­ka ma 63-proc. udział. Nie jest to niczym dziwnym, podobne przywiązanie do banknotów i bilonu przeja­wiają także mieszkańcy in­nych krajów naszego kon­tynentu, nawet w krajach wysoko uprzemysłowio­nych Europy Zachodniej. W efekcie Polska ze swoim wskaźnikiem 63 proc. znaj­duje się na czwartym miej­scu w Europie pod wzglę­dem udziału płatności elek­tronicznych. Lepszy wynik w obrocie bezgotówkowym mają tylko Holandia, gdzie realny pieniądz ma 45 proc. udział w obsłudze płatności, Estonia ze wskaźnikiem 48 proc. udziału gotówkowych transakcji oraz Finlandia z udziałem gotówki na po­ziomie 54 proc. Co ciekawe, średnia dla wszystkich kra­jów Unii Europejskiej wyno­si 79 proc., co jest wskaźni­kiem znacznie wyższym niż w Polsce.

Od ponad roku nowe prze­pisy dotyczące otwierania i prowadzenia rachunków bankowych pozwalają one na założenie pod pewny­mi warunkami całkowicie bezpłatnego tzw. podstawo­wego rachunku płatniczego i wykonywania za jego po­średnictwem do pięciu bez­płatnych przelewów mie­sięcznie. Osoby, które ni­gdy wcześniej nie posiadały konta, mogą w takiej sytu­acji zdecydować się na sko­rzystanie z usług banków. Założenie konta nie będzie się bowiem dla nich wiązać z żadnymi kosztami, z wy­jątkiem pewnego wysiłku związanego z podpisaniem umowy o prowadzenie ra­chunku.
 

Bankowe produkty na miarę każdego

Przychodząc do banku czy SKOK każdy klient, zarówno jako osoba prywatna, jak i przedsiębiorca, może liczyć przede wszystkim na uzyskanie różnego rodzaju finansowania, czyli kredytów lub pożyczek. Bank bezpiecznie przechowa pieniądze, proponując różnorodne lokaty, często o skomplikowanym sposo­bie naliczania oprocentowania.
Oferty finansowania, czyli kredytów lub pożyczek, mogą zo­stać przedstawione w postaci konkretnej kwoty pożyczonej na określony czas i spłacanej w ratach. W pod­stawowych ofertach banko­wych uwzględnia się spłatę zarówno odsetek, jak i kapi­tału, ale zdarzają się oferty z odroczoną na pewien czas spłatą głównej kwoty. Klient spłaca wówczas jedynie od­setki, nie zmniejszając swo­jego podstawowego zadłuże­nia, które jednak nie rośnie.


Różne mogą być też zasa­dy udostępniania pożyczo­nej kwoty. Umowa może przewidywać udostępnienie całości kwoty natychmiast lub też prawo do pożycza­nia w dowolnym momencie części lub całości z ustalonej wstępnie sumy kredytu. Na­zywane się to wówczas linią kredytową lub prawem do salda debetowego, czyli wy­płat ponad rzeczywisty stan konta, ale tylko do określo­nego poziomu. To drugie roz­wiązanie wymaga jednak po pierwsze założenia rachun­ku, po drugie zaś spłaty cało­ści zadłużenia w ustalonym okresie, np. po miesiącu. Po spłacie klient może natych­miast skorzystać z usługi na nowo, czyli znów pobrać pieniądze do wysokości limi­tu. Instytucja finansowa za­rabia w takich przypadkach na odsetkach za okres, gdy pieniądze nie zostały zwró­cone i dodatkowo na odna­wialnych, zazwyczaj rocz­nych, prowizjach nalicza­nych od sumy przyznanego limitu, nawet jeśli klient nie korzysta z debetu, czyli nie wypłaca pieniędzy, których na koncie nie ma.

Dla kogo rachunek

Wspomniany rachunek płatniczy, czyli konto, do którego przypisywane jest prawo zadłużenia, to już kolejny z produktów służą­cych obsłudze osób fizycz­nych i podmiotów gospodar­czych. Rachunki płatnicze mogą służyć wyłącznie pro­wadzeniu rozliczeń i zwane są wówczas bieżącymi lub także gromadzeniu depozy­tów, a wówczas określane są jako rozliczeniowo-oszczęd­nościowe (ROR).
Według wspomnianych danych Związku Banków Polskich (ZBP) działające w Polsce banki prowadzi­ły na koniec I półrocza oko­ło 33,6 mln kont osobistych. Z badania „Reputacja sek­tora bankowego 2019” wy­nika, że 89 proc. Polaków powyżej 15. roku życia ma rachunek w banku. Teore­tycznie więc każdy dorosły Polak powinien mieć konto. Jednak w praktyce niektó­re osoby wciąż ich nie mają, natomiast inne założyły ich sobie kilka. Co ciekawe, dy­namicznie rośnie liczba ob­cokrajowców posiadających rachunki w bankach w Pol­sce. Z danych portalu Ban­kier.pl wynika, że w poło­wie roku jako właścicieli lub współwłaścicieli kont zare­jestrowano 785 tys. osób na­rodowości innej niż polska. Jeszcze jesienią 2017 r. było ich zaledwie 162 tys. Według danych NBP z końca marca 2019 r. liczba rachunków prowadzonych przez ban­ki komercyjne sięgnęła 80,3 mln, w tym 62,3 mln były to depozyty bieżące w złotych. Wszelkiego rodzaju lokat terminowych było zaledwie 10,8 mln.

Produkty bankowe

Do czego służy rachunek płatniczy

Produkty standardowe ofe­rowane każdemu klientowi banku to prowadzenie ra­chunku bieżącego do obsługi płatności. Rachunek bieżą­cy z reguły jest oprocento­wany nisko, a nawet wcale. Dodatkowo część banków za jego prowadzenie pobie­ra miesięczne opłaty. Dlate­go oprócz konta rozliczenio­wego oferuje się klientom otwieranie także rachunków oszczędnościowych. Groma­dzone na nich środki korzy­stają z większego oprocen­towania, ale ograniczone są możliwości dokonywania wypłat. Dokonuje się tego poprzez ograniczenie liczby dopuszczalnych przelewów w miesiącu, wyższe opłaty za przelewy wysyłane z kont oszczędnościowych lub oby­dwie te formy naraz. Posia­dając konto bieżące moż­na również tworzyć lokaty oszczędnościowe, wydziela­jąc na ten cel część środków dostępnych na koncie. Loka­ty takie mogą być tworzone nawet na jeden dzień i mieć opcję stałego odnawiania, wskutek czego klient nie po­zbawia się możliwości dys­ponowania pieniędzmi, ale zyskuje niewielkie oprocen­towanie.
Obsługiwanie rachunku bieżącego polega głównie na księgowaniu na rachun­ku klienta różnego rodza­ju wpłat i wypłat. Możli­we jest przyjmowanie zle­ceń na przelew środków natychmiast, z chwilą zło­żenia dyspozycji, lub póź­niej, w określonym termi­nie. Takie usługi mają swoje warianty w postaci stałych zleceń realizowanych co ty­dzień, miesiąc lub kwartał. Istnieje też forma zwana poleceniem zapłaty, gdy po­siadacz konta wyraża zgodę na płacenie przez bank lub SKOK wszystkich należno­ści, z którymi na jego adres zgłosi się wymieniona w po­leceniu instytucja. Zazwy­czaj w ten sposób rozlicza się należności regularne, np. rachunki za telefon czy do­stawę energii elektrycznej lub gazu.
Posiadanie konta umożli­wia dokonywanie wpłat na swój rachunek w dowolnej instytucji finansowej, a tak­że w placówkach poczto­wych. Warto jednak pamię­tać, że dokonywanie wpłat w innych miejscach niż od­dział macierzystego banku lub SKOK może wiązać się z koniecznością wpłacenia prowizji, podobnie jak dzie­je się to przy opłacaniu ra­chunków za prąd czy abona­ment telefoniczny. Dlatego korzystniejsze jest dokony­wanie operacji bezgotówko­wych, czyli przelewów. We­dług Krajowej Izby Rozlicze­niowej w II kwartale 2019 r. każdego dnia za pomocą systemu Elixir realizowano w Polsce ok 7,8 mln przele­wów.
Wszystkie transakcje doty­czące konta są rejestrowane i co miesiąc klienci otrzymu­ją od banków wyciągi zawie­rające zestawienie dokona­nych operacji. Wyciągi moż­na odbierać w banku osobi­ście lub otrzymywać pocztą. Niemal wszystkie instytu­cje finansowe odeszły już od sporządzania papierowych dokumentów, proponując bezpłatnie dostęp do zesta­wień w wersji elektronicz­nej wysyłanej na email lub możliwej do wydrukowania, np. w bankomacie. Oczywi­ście dopuszczalne jest nadal zamawianie wyciągów pa­pierowych i przysyłanych tradycyjną pocztą, ale za ta­ką usługę pobierana jest od właściciela rachunku dodat­kowa opłata.

Nie tylko złoty

Rachunek bieżący może być prowadzony w polskim złotym lub w walutach ob­cych. Możliwość samodziel­nego operowania zagranicz­nymi pieniędzmi przybiera na znaczeniu mimo trwa­jącej od lat akcji obniżania przez banki opłat przy roz­liczaniu transakcji zagra­nicznych. Klienci, zarówno prywatni, jak i biznesowi, zakładając konto waluto­we mogą liczyć nie tylko na prostsze bieżące rozliczanie płatności w walutach zagra­nicznych, bez konieczności przeliczania wydatków na złote i płacenia dodatkowych prowizji za taką usługę. Ma­ją także możliwość zakłada­nia lokat oszczędnościowych na innych zasadach niż loka­ty złotowe. Jak wynika z da­nych NBP, depozytów wa­lutowych na koniec marca 2019 r. złożono w krajowych bankach 7,1 mln, z czego 6,6 mln stanowiły rachunki bie­żące, zaś lokat terminowych było 528 tys. Rachunek wa­lutowy przydaje się także, gdy chce się taniej obsługi­wać spłatę kredytu zacią­gniętego w obcej walucie, np. euro czy franku szwaj­carskim. Nie trzeba bowiem wówczas płacić bankowi za pośrednictwo, gdyż samo­dzielnie przelewa się wyma­ganą kwotę w obcej walucie na rachunek kredytowy.
Konto w komputerze lub telefonie komórkowym
Na oddzielny opis z uwagi na dynamiczny rozwój, ja­ki dokonał się w tej sferze w ostatnich latach, zasługu­je usługa znana jako system bankowości elektronicznej. W dużym skrócie polega ona na umożliwieniu przepro­wadzeniu wszystkich opi­sanych wyżej operacji finan­sowych za pośrednictwem specjalnej platformy elek­tronicznej, dostępnej dla po­siadaczy łączności interne­towej. Ponieważ dostęp do internetu możliwy jest dziś także za pośrednictwem te­lefonów komórkowych, do elektronicznej łączności z bankiem nie jest niezbęd­ny komputer. Wystarczy prosty smartfon wyposażo­ny w przeglądarkę interne­tową. Jeszcze łatwiejsze po­sługiwanie się bankowością elektroniczną zapewniają specjalne aplikacje przygotowywane przez in­stytucje finansowe. W efek­cie powstał nowy segment w obsłudze elektronicznej, zwany potocznie bankowo­ścią mobilną. Obejmuje on osoby, które korzystają wła­śnie ze wspomnianych apli­kacji upraszczających zare­jestrowanie się i bieżące po­łączenie internetowe z ban­kiem lub SKOK.
Według raportu przygoto­wanego przez portal Ban­kier.pl i agencję prnews.pl na koniec pierwszego półro­cza z bankowości interneto­wej korzystało 17 mln osób, natomiast bankowość mo­bilna miała 12,2 mln użyt­kowników. Obsługa kon­ta za pośrednictwem prze­glądarki internetowej jest wciąż najpopularniejszym sposobem uzyskiwania do­stępu do konta. Z danych zebranych we wspomnia­nym raporcie przez Bankier. pl wynika, że dostęp do ra­chunku przez internet mia­ło w połowie roku 33,9 mln osób. Co ciekawe, zaledwie połowa korzystała z tego udogodnienia stale, logując się na stronie przynajmniej raz w miesiącu. Jak wyni­ka z danych ZBP zamiesz­czonych w raporcie Netb@nk, na ko n i e c II kwartału dostęp do ban­kowości internetowej mia­ło 36,6 mln osób, natomiast aktywnie korzystało z niej tylko 18,1 mln klientów banków. To jednak aż o 900 tys. osób więcej niż jeszcze na koniec grudnia 2018 r. Taki aktywny internetowo klient dokonywał miesięcz­nie niespełna sześciu prze­lewów, średnia zaś wartość przelewu wynosiła 902 zł. Dane ZBP wskazują także na wzrost aktywnych użyt­kowników aplikacji mobil­nych. Na koniec II kwartału 2019 r. 9,5 mln klientów ko­rzystało aktywnie z takich aplikacji.
Elektroniczny dostęp do rachunków bankowych du­żo szybciej zdobywa popu­larność wśród klientów biz­nesowych. W II kwartale tego roku ich liczba wzrosła w porównaniu z II kwarta­łem 2018 r. o 13,3 proc. do 2,8 mln, z czego 1,6 mln ta­kich klientów aktywnie ko­rzystało z bankowości in­ternetowej. Średnia wartość realizowanego przez nich przelewu wynosiła w II kwartale 4,87 tys. zł i była o 21 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Lokaty zwykłe i niezwykłe

Bank lub SKOK nie mógłby pożyczać pieniędzy, gdyby jednocześnie nie oferował ich przechowywania na ko­rzystnych warunkach. De­pozyty lub lokaty mogą być przyjmowane przez bank w dowolnej wielkości, ale nie zawsze korzystać bę­dą z takiego samego opro­centowania. Większe kwoty oprocentowane są wyżej niż mniejsze. Lepsze oprocen­towanie jest też premią za dłuższy czas lokaty.
Oprocentowanie depozy­tów może być także nalicza­ne według specjalnych wzo­rów, np. punktem odniesie­nia będą warunki oferowa­ne na rynku międzybanko­wym w Polsce lub Europie i do tego wskaźnika doda­ny będzie na przykład je­den procent więcej. Istnie­ją także lokaty, dla których oprocentowanie przeliczane jest według kursów walut obcych. We wszystkich ta­kich przypadkach klient nie może z góry dowiedzieć się, ile zarobi na takim depozy­cie. Może jedynie zakładać, że będzie to więcej niż przy stałym oprocentowaniu we­dług standardowych stawek banku dla lokat przyjmowa­nych na identyczny czas.
Oprócz wspomnianych lo­kat o charakterze uniwer­salnym, przygotowanych z góry przez instytucje fi­nansowe dla potencjalnych, nieznanych jeszcze klien­tów, istnieją również pro­dukty niestandardowe, to np. lokaty o negocjowanych warunkach. Przy ich przyj­mowaniu instytucja może zgodzić się na warunki inne niż przygotowane dla ogółu depozytariuszy. Może to być nietypowy czas trwania lo­katy lub jej specjalne opro­centowanie. Dotyczy to jed­nak z reguły dużych kwot, rzędu kilkudziesięciu tysię­cy złotych. Warunki otwie­rania takich lokat, w tym stawki oprocentowania, są ustalane indywidualnie, w zależności od czasu trwa­nia i kwoty zdeponowanych środków oraz według sta­wek z rynku międzybanko­wego. W odróżnieniu od in­nych, lokaty negocjowane nie są odnawialne na tych samych warunkach. Gdy minie czas, na jaki umowa została zawarta, a klient nie zawrze nowej umowy, środ­ki będą oprocentowane na zwykłych zasadach.

Klucz do sejfu, czyli karta

Od 20 lat w Polsce coraz powszechniejszym sposo­bem szybkiego dostania się do własnych pieniędzy sta­ły się karty debetowe. Te kawałki plastiku są nieja­ko kluczami umożliwia­jącymi wypłaty środków z konta, ale bez konieczno­ści przychodzenia do od­działu. Przed wieloma la­ty podobną funkcję pełniły książeczki czekowe, zapew­niające wypłatę kilkuset złotych nawet w najmniej­szych placówkach poczto­wych na krańcach Polski. Obecnie sprawną wypła­tę gotówki zapewnia gęsta sieć bankomatów. Same kar­ty, włączone do światowych systemów kart płatniczych, umożliwiają także płace­nie za zakupy, podobnie jak niegdyś wypisywanie czeku przy kasie. Ograniczeniem dla takiej usługi jest jedynie kwota środków zgromadzo­nych na rachunku. W tym miejscu warto dodać, że od 2006 r. w Polsce dostępna jest usługa o nazwie „cash back”. Umożliwia ona po­siadaczom kart wypłatę go­tówki przy okazji płacenia za zakupy w placówce po­siadającej terminal do ob­sługi płatności bezgotówko­wych. Operacja taka jest do­datkowo płatna, ale zdecy­dowanie ułatwia życie, gdyż można zaopatrzyć się w go­tówkę podczas realizowania zakupów, bez konieczności szukania bankomatu.
Karty typu debetowego są wydawane przez większość banków każdemu zakładają­cemu ROR. W efekcie tej po­lityki na koniec pierwszego kwartału 2019 r. liczba kart debetowych w Polsce się­gnęła 32,7 mln sztuk, wzra­stając o 0,5 proc. w porów­naniu z końcem poprzednie­go kwartału.
Jedną z odmian kart płat­niczych są karty obciąże­niowe, nazywane również kartami typu charge. Po­zwalają one na korzystanie z przyznanego miesięczne­go limitu kredytowego. Po­siadacz karty obciążenio­wej z reguły raz w miesiącu musi spłacić całą kwotę wy­korzystanego limitu. Na ko­niec marca 2019 r. używano w Polsce zaledwie 232,7 tys. takich kart. Zdecydowanie więcej, ale też niezbyt wie­le jest w użyciu kart przed­płaconych. Umożliwiają one dokonywanie płatności z wykorzystaniem pienię­dzy dostępnych na przypi­sanym do karty rachunku. Przed użyciem karty przed­płaconej na powiązany z nią rachunek należy dokonać wpłaty środków przelewem lub bezpośrednio w oddzia­le dowolnego banku lub in­nej instytucji np. poczty. Pod koniec marca 2019 r. liczba kart przedpłaconych w Pol­sce sięgała 2,5 mln sztuk, a ich udział w rynku kart płatniczych 6 proc.

Karty kredytowe mniej popularne

Ponad dwukrotnie więcej niż przedpłaconych wyda­nych zostało w Polsce kart kredytowych. Są to karty umożliwiające posiadaczo­wi wydawanie pieniędzy do przyznanego przez bank li­mitu. Przyznanie karty jest formą przyznania kredy­tu gotówkowego, możliwe­go do wydania na dowolnie wybrany cel, nawet wypłatę w gotówce. Jest to też jed­nak jeden z najdroższych sposobów pożyczania pie­niędzy. Niewątpliwą zale­tą przy opłacaniu zakupów kartą kredytową jest jednak odroczona płatność należ­ności, jeśli nie zamierza się skorzystać z przyznanego przez bank limitu. Zazwy­czaj dla transakcji opłaco­nych kartą banki ustalają specjalny czas rozliczenio­wy zwany okresem bez­odsetkowym. Na ten okres składa się miesięczny czas rozliczeniowy, po którym dostarczany jest wyciąg z transakcjami, oraz trwa­jący od 20 do 25 dni ter­min na spłatę zadłużenia. Okres bezodsetkowy doty­czy z reguły tylko transakcji bezgotówkowych. Jeśli np. wypłaci się gotówkę z ban­komatu przy użyciu karty kredytowej, to po pierwsze bank doliczy prowizję za ta­ką operację, a po drugie od wypłaconej kwoty od razu zacznie naliczać odsetki i to według wyższego oprocen­towania. Warto zauważyć, że uzyskanie karty kredy­towej nie wymaga otwarcia rachunku bieżącego w wy­dającym kartę banku. Cza­sami jest to nawet niemożli­we, gdyż np. szwedzki Ika­no Bank nie prowadzi ich obsługi, ograniczając się do udzielania kredytów. We­dług statystyk prowadzo­nych przez NBP pod koniec marca 2019 r. banki w Pol­sce wydały 5,9 mln kart kredytowych. W I kwartale 2019 r. ich liczba zmniejszy­ła się o 8,5 tys. (0,14 proc.) w porównaniu do stanu z końca grudnia 2018 r

Finansowanie dla przedsiębiorców i nie tylko

Według danych ZBP z po­czątków lipca 2019 r. małe i średnie firmy niemal w 90 proc. w finansowaniu swo­jej działalności korzystają ze środków własnych. Jed­nocześnie 39 proc. średnich oraz jedna trzecia (33 proc.) małych przedsiębiorstw ko­rzysta z kredytów w ra­chunku bieżącym lub z sal­da debetowego. Karty kre­dytowe ma odpowiednio 21 proc. średnich oraz 20 proc. małych firm. Z cytowanego już raportu Bankier.pl wy­nika, że w ośmiu głównych bankach działających w Pol­sce obsługiwanych było 124 tys. firmowych kart kredy­towych, zaledwie pół ty­siąca więcej niż na koniec I półrocza 2018 r.
Firmy mogą korzystać z ta­kich samych produktów co osoby fizyczne, np. debet w rachunku czy karty kre­dytowe, jednak mogą liczyć na inne warunki finansowe. Dwa główne rodzaje finan­sowego wsparcia dla przed­siębiorców to kredyty obro­towe oraz kredyty inwesty­cyjne. Jako kryterium liczy się tu przeznaczenie dla po­zyskiwanych środków. Pro­cedury udzielenia nie są ta­kie same dla wszystkich pe­tentów. Rodzaj i liczba wy­maganych dokumentów za­leżą od formy działalności prowadzonej przez klien­ta oraz polityki kredytowej danego banku. W większo­ści niezbędne są zeznania podatkowe za rok lub dwa ostatnie lata działalności oraz dokumenty potwier­dzające dochody. Mogą ni­mi być np. bilans zweryfiko­wany przez biegłego księgo­wego albo tylko kopia księ­gi przychodów i rozchodów (KPiR) ewentualnie ewiden­cji przychodów (przy przed­siębiorcach korzystających z podatku ryczałtowego). Jednym z prostszych do uzyskania produktów jest kredyt obrotowy. W ofercie przygotowanej dla firm np. w PKO Banku Polskim jest on dostępny jako jedna opcji w rachunku bieżącym. Fir­ma otrzymuje limit pozwa­lający na wielokrotne zadłu­żanie się do określonej kwo­ty. Każdy wpływ środków na rachunek bieżący auto­matycznie zmniejsza zadłu­żenie, natomiast odsetki od kredytu naliczane są wy­łącznie od wykorzystanej sumy.
Warto dodać, że „firmowy­mi” klientami mogą być nie tylko przedsiębiorstwa, ale także instytucje czyli np. urzędy miast i gmin, a także podległe im placówki (szko­ły, przedszkola czy zakłady świadczące usługi komunal­ne).

Oferta wyłącznie dla firm

Dla przedsiębiorców są dostępne dodatkowe usłu­gi, które nie przydałyby się zwykłym ludziom. To np. faktoring, czyli kupowanie od firm oczekiwanych przez nie płatności, których mają dopiero dokonać ich klienci. Instytucje finansowe, ma­jąc więcej kapitału, mogą na przelew czekać dłużej, mają też lepsze możliwości wy­egzekwowania należności, gdyby oczekiwanie na spła­tę się przedłużało.
Faktoring może być uzna­ny za jeden z wariantów ko­rzystania z zewnętrznego finansowania, podobnie jak kredyt. Nie łączy się on jed­nak z koniecznością przed­stawiania przez przedsię­biorcę zabezpieczenia oraz szczegółowych raportów finansowych. Główną za­letą faktoringu jest zatem szybkie otrzymanie pienię­dzy za towar lub usługę. Przedsiębiorca ma pewność, że otrzyma pieniądze i na dodatek może to nastąpić wcześniej niż wynikałoby to z terminu płatności umiesz­czonego na fakturze. Za taką pewność firma musi jednak zapłacić do kilku procent wartości sprzedanej należ­ności.
Łatwy w otrzymaniu jest także leasing, który rów­nież nie wiąże się z ko­niecznością przedstawiania zabezpieczeń i szczegóło­wych danych finansowych. W niektórych przypadkach przedsiębiorca może li­czyć, że zostanie mu udo­stępniony niezbędny sprzęt (np. samochód) nawet bez żadnej wpłaty własnej i to już w kilka dni od podpi­sania umowy. Oczywiście taka usługa kosztuje, jed­nak szczególnie dla ma­łych i średnich firm dużą zaletą jest to, że niezbęd­ny do prowadzenia sprzęt uzyskuje się bez większego wydatku.

PODSUMOWANIE

Jak widać z przedstawionych powyżej informacji nawiązanie współpracy z instytucjami finansowymi może nam w codziennym życiu zapewnić wiele udogodnień. Kontakty z ban­kiem, czy SKOK, nie są też specjalnie skomplikowane. Współczesne rozwiązania technolo­giczne umożliwiają otwarcie rachunku bez wychodzenia z domu zaś aplikacje możliwe do zainstalowania w powszechnie dostępnych smartfonach skutecznie zastępują karty płat­nicze. Ponadto oszczędni klienci indywidualni mogą w podstawowym zakresie korzystać z usług płatniczych bez ponoszenia opłat zaś przedsiębiorcy skutecznie poprawić sytuacje swojej firmy korzystając z łatwo dostępnych specjalistycznych usług finansowych.

Przeczytaj pozostałe odcinki cyklu.

     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze