Wyrwane ze wspomnień

numer 2175 - 09.11.2018Podróże

Odgłos rozklekotanego roweru, za którym starszy pan ciągnie wózek z warzywami. Zapach rozpalonego gdzieś buddyjskiego kadzidła. Pstrokate kolory dziadków saddhu wypatrujących, który z turystów robi im zdjęcie, aby po chwili upomnieć się o ofiarę. To jest Durban Square.

Była sobota. Zbliżało się południe. Słońce jak zwykle o tej porze było już bardzo wysoko. Kwiecień w Himalajach oznacza, że powoli kończy się sezon chodzenia po wysokich górach. Rozpoczyna się bowiem pora gorąca. Na nizinach wręcz upalna. Łąki rozkwitają dziko rosnącymi rododendronami. Dla tych, którzy nie lubią wysiłku ani wielodniowej wspinaczki, jest to początek bardzo przyjemnego okresu. Takiego w sam raz na wakacyjne spacery po skąpanych w słońcu nizinach Nepalu.

Zatrzęsło. Godzina 11.56. Ze stoku Mount Everest obrywa się śnieżna lawina. Spada na jedną z baz himalaistów. W ciągu kilku sekund ginie 19 osób. To znak, że już się zaczęło. Jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Nepalu.

Epicentrum znajduje się 150 km na północny zachód od stolicy. Ale nie zmienia to faktu, że i Katmandu staje się ofiarą kataklizmu. Trzęsienie ziemi nie bierze jeńców. Dla niego nie ma wyjątków. Jest bezkompromisowe. Również jeśli chodzi o najpiękniejszą i najbardziej cenną część katmandzkiej starówki.

Durban Square. Najsłynniejszy plac miasta. A właściwie nie plac. Raczej trzy połączone ze sobą rynki: Basantapur, Durbar Square i jego oddzielna część rozciągająca się wokół pałacu królewskiego. Niespełna trzy hektary naszpikowane najpiękniejszymi budowlami w kraju. Z Pałacem Królewskim Hanumana na czele, ze świątynią Śiwy i Parwati ze strzelistymi pagodami, z rezydencją żywej bogini Kumari, z majestatycznymi posągami. Wreszcie ze szczelnie obsadzoną wysiadującymi na jej murach ludźmi świątynią Jagannath Mandir. Tak jest teraz. A jak było kiedyś?

Było jeszcze piękniej. Zanim tragiczny w skutkach kataklizm zrujnował Durban Square, ulubione miejsce przesiadywania tak turystów, jak i lokalnych mieszkańców stanowiły stopnie świątyni Maju Deval



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się