Groźne podarki Dieduszki Moroza

NASZ CYKL \ Klub Prometeusza

numer 2223 - 09.01.2019Publicystyka

My wciąż jeszcze polewamy się szampanem tryskającym nieustająco z ekranu TVP, aż do ciężkiego przepicia nawet tych, co nie uczestniczyli w sylwestrowej „nocy marzeń” w Zakopanem, a tymczasem nasi wschodni sąsiedzi boją się nawet rozwiązywać worki z podarunkami od kremlowskiego dobrodzieja.



By nie musieć do swojego worka zaglądać, słusznie spodziewający się od „starszego brata” samych rózeg Alekdander Łukaszenka pomknął tuż przed sylwestrem do Moskwy z własnymi czterema (!) workami sławetnej białoruskiej bulby i zawiniątkiem sała, czyli specjalnie wędzonej słoninki. Jak zapewniał Putina „Baćka”, cztery gatunki kartofli pochodziły z jego własnej działki: „Wszystko swoje!”.

Dziennikarz Biełsatu Andrzej Poczobut skomentował to złośliwie: „Lata lecą, a styl się nie zmienia: biedny krewny ze wsi przyjechał do miasta »załatwiać sprawy«. Jak tu bez agroprezentu?”.

KGB przykręca śrubę

Wygląda jednak na to, że urok ziemniaczków ze skwarkami nie podziałał na gospodarza Kremla, który złożył biednemu krewnemu propozycję nie do odrzucenia: płacić od nowego roku pełną stawkę za dostarczany z Rosji gaz i ropę, co wedle wyliczeń białoruskich ekonomistów oznaczałoby dodatkowy koszt rzędu ponad 300 mln dol. Dla Białorusi, która zarabia głównie na reeksporcie przetworzonej w swoich rafineriach ropy naftowej płynącej właśnie z Rosji, to kwestia być albo nie być, bo jej ekonomika i tak już ledwie dycha.

Jednak jak twierdzą zarówno rosyjscy, jak i białoruscy analitycy, premier Rosji Dmitrij Miedwiediew przejrzyście dał do zrozumienia Łukaszence, że Białoruś może uzyskać wsparcie Kremla tylko po wypełnieniu umów o powołaniu Związku Białorusi i Rosji, w adekwatnym polskim skrócie: ZBiR. Podpisali je prezydenci obu krajów 2 kwietnia 1997 r. Jak słusznie zwraca uwagę politolog Arsen Siwicki, szef mińskiego Centrum Studiów Strategicznych i Polityki Zagranicznej: „Prezydent Łukaszenka w latach 90. aktywnie promował pogłębioną integrację gospodarczą i polityczno-wojskową, włącznie z perspektywą aktu konstytucyjnego, który wprowadziłby instytucję prezydenta związkowego”. Tyle że wówczas na objęcie tego stanowiska po spodziewanym wkrótce odejściu schorowanego Jelcyna liczył oczywiście sam „Baćka”. Tymczasem nieprzewidywalny car Borys wyznaczył na swojego następcę młodszego, także od Łukaszenki, cwanego kagiebowca Putina, który dzięki sprytnym sztuczkom prawnokonstytucyjnym rządzi odtąd Rosją bez przerwy, a od ładnych kilku lat coraz brutalniej, przykręcając też śrubę swoim nielicznym i wymuszonym sojusznikom, jak Armenia czy właśnie Białoruś.

Po rosyjskiej agresji na Ukrainę Łukaszenka pojął, że i Białorusi grozi wchłonięcie przez Rosję, i zaczął stawać okoniem, nie uznając np. aneksji Krymu i nie zgadzając się na rozmieszczenie na swoim terytorium rosyjskiej bazy wojskowej. Nawiązał m.in. ciepłe stosunki z Kijowem i kolejny raz usiłował zagrywać z Zachodem.

Wydaje się jednak, że tracący we własnym kraju popularność Putin postanowił podreperować swoją nadszarpniętą brakiem sukcesów na Ukrainie i podwyższeniem wieku emerytalnego reputację właśnie kosztem Białorusi. Gazeta „Moskowskij Komsomolec” twierdzi, że wszystko to Putin postanowił wynagrodzić Rosjanom noworocznym prezentem w postaci obietnicy, że już wkrótce zbuduje im mini-Związek Sowiecki, za którym wszyscy wszak tak tęsknią. To nowe Państwo Związkowe po przetrawieniu Białorusi będzie miało nie tylko wspólną walutę (oczywiście rosyjskiego rubla), lecz także swój własny hymn oraz godło, którego projekt graficzny zaprezentowano.

Hymn już gotowy

Ów zaś nowy hymn już powstał i po raz pierwszy rozbrzmiał na posiedzeniu rozszerzonego prezydium Izby Społecznej Państwa Związkowego 21 grudnia w Moskwie



zawartość zablokowana

Autor: Jerzy Lubach


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się