Trudna droga polskiego Macrona

POLSKA \ Ostatnia nadzieja totalnych

numer 2223 - 09.01.2019Publicystyka

Robert Biedroń chce być nadzieją dla lewicowej części opinii publicznej, która nie popiera ani PiS, ani PO. Jeździ więc po Polsce, przekonując, że jest alternatywą dla Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Schetyny.



To, co rzeczywiście go wyróżnia na tle polityków opozycji, to że cały czas podkreśla swoją niezależność. Nie ma zamiaru wstępować do Koalicji Obywatelskiej, mówi w wywiadach, że nie chce Polski rządzonej przez Grzegorza Schetynę. „Koalicja Obywatelska poniosła w wyborach samorządowych klęskę. Nie rozumiem, gdzie oni wygrali? Na każdym szczeblu stracili” – zauważył przytomnie w rozmowie z „Kulturą Liberalną”.

Wolty króla Słupska

To oczywiście dobrze, że politykowi się chce i korzysta z dobrych wzorców. PiS wygrał wybory w 2015 r., nie tylko wykorzystując kryzys PO, ale przekonując wyborców do programu w każdym powiecie. Politycy jeździli po kraju i zdobywali głosy. Czy jednak Biedroń jest wiarygodny w tym, co robi? Jakoś trudno uwierzyć w przemianę z zaciekłego propagandysty homozwiązków w szkołach w centrolewicowego polityka, który pozuje na kogoś odnoszącego się „z szacunkiem do wszystkich”. Nietrudno dojść do wniosku, że Słupsk, gdzie przez kadencję był prezydentem, był tylko trampoliną do politycznej kariery w Warszawie.

Bo co innego deklarował sam Biedroń po 2014 r., gdy dość niespodziewanie wygrał wybory na włodarza pomorskiego miasta – chciał „zmienić jego oblicze”. Tymczasem, gdy tylko zauważył pogłębiające się wypalenie PO i exodus posłów Nowoczesnej, sam włączył się do politycznej gry, porzucając Słupsk jak zabawkę. I gdy mu to wytknięto, potrafił stracić nad sobą panowanie. – Cierpliwie czekałem, pokornie, tak jak pani redaktor lubi, na kolanach – odezwał się do jednej z dziennikarek TV Słupsk.

Biedroń pomimo swojej konsekwencji w budowaniu wizerunku nie uniknął wpadek. Taką była wycieczka świąteczna do dalekiej Nikaragui, kraju, w którym nieustannie łamane są prawa człowieka. I choć jest oczywiście różnica między wyjazdem Ryszarda Petru z partyjną koleżanką na Maderę, wszak wówczas przed Sejmem odbywały się dantejskie sceny, a opozycja wzywała do stawiania oporu wobec PiS, to jeszcze kilka tygodni temu Biedroń napominał Jarosława Kuźniara w programie Onetu: „Jarek, większość Polek i Polaków nie żyje w takim komforcie, nie jeździ takim samochodem jak ty, nie lata do Australii, nie posyła dzieci do prywatnych szkół. Albo coś tu się zmieni, albo frustracja ludzi z mniejszych miejscowości będzie narastała. Ci ludzie nie jeżdżą lexusem, 30 proc. Polek i Polaków nie ma transportu publicznego” – stwierdził Biedroń, wprawiając celebrytę w osłupienie.

Zaskoczenie było wielkie, ale krótkotrwałe. Okazało się, że Biedroń wybrał się w święta Bożego Narodzenia do Nikaragui, podczas gdy większość Polek i Polaków nie stać na tak ekskluzywne wycieczki. Pomijając już, że na szczęście w naszym kraju tradycja odgrywa jakąś rolę i wigilie raczej spędzane są w gronie rodzinnym, a nie na plażach w Ameryce Południowej, to jeśli Biedroń ma rzeczywiście doradców od wizerunku, to już na początku wprowadzili go w błąd.

Najpierw pieniądze, potem program

Otoczenie Biedronia nie chce pokazywać programu, bo – jak uważa – jest na to za wcześnie. Nie jest za wcześnie na zbieranie pieniędzy i przekonywanie darczyńców do wpłat. Na konferencji prasowej, na której Biedroń poinformował o tym, że nie będzie się ubiegał o reelekcję w Słupsku, zachęcał do wsparcia swojej drużyny nawet… dziennikarzy. A któż należy do tej drużyny Biedronia? Wszystkich nazwisk nie znamy, ale jedno przykuwa uwagę. To Krzysztof Śmiszek, 39-letni prawnik, który w lewicowej formacji jest ekspertem od wymiaru sprawiedliwości i zamierza „ścigać PiS za łamanie konstytucji”. Problem tylko w tym, że Śmiszek prywatnie jest… partnerem Biedronia



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->