Powrót Zidane’a do Madrytu, czyli jak trwoga, to do boga

PIŁKA NOŻNA \ Trenerski wakat w Realu już obsadzony

numer 2277 - 14.03.2019Publicystyka

Po 283 dniach Zinedine Zidane wrócił, by ratować Real Madryt. To ogromne wzmocnienie nie tylko dla klubu, znajdującego się w wielkim kryzysie, lecz także dla całej ligi hiszpańskiej i piłki na najwyższym poziomie.

Końcówka lutego i początek marca były dla Realu Madryt najbardziej zwariowanym okresem w ostatnich latach. Między 27 lutego a 6 marca Królewscy sami wyrzucili się z trzech rozgrywek: Pucharu Króla i La Ligi w starciach z Barceloną, a później zostali dobici przez Ajax u siebie na Santiago Bernabéu i pożegnali się z Ligą Mistrzów.

Drużyna jest w okresie przejściowym, bez lidera w ataku, wielkich transferów i trenera ze światowej półki. Założenia prezesa Florentina Péreza okazały się mrzonką – Real, mimo zwiastunów świetnej gry na początku roku, nie wytrzymał tempa i presji. Wszystko, co miał przegrać, przegrał przed własnymi kibicami, którzy dopiero co świętowali z nim na ulicach Madrytu epokowe osiągnięcia. Kto miał ugasić pożar w Realu?

Mało kto wierzył

w kandydaturę „Zizou”

Kandydatów było dwóch, opcje natomiast – trzy. Dwa warianty najbardziej prawdopodobne dotyczyły wymiany trenera. Albo José

Mourinho, albo… Zinedine Zidane. Mimo oburzenia Péreza na ostatnie wyczyny graczy w białych strojach, w gabinetach kiełkowała myśl o zatrzymaniu Santiaga Solariego do końca sezonu – aczkolwiek prezes Realu był przez chwilę bliski wyrzucenia trenera. Stawka jest niewielka, bo utrzymanie na miejscu premiującym do gry w Lidze Mistrzów w sezonie 2019/2020 jest już niemal pewne.

Natychmiastowa dymisja Argentyńczyka i sprowadzenie menedżera zagadki zaledwie na trzy miesiące nie przystawało do rangi Realu na światowej arenie. A przecież w nazwisko Zidane’a mało kto w ogóle wierzył. „Zizou” rozstał się niecały rok temu z Pérezem, potrzebował odpoczynku od presji i piłkarskiej codzienności, nieoficjalnie dogadał się z Juventusem, by zasiąść na ławce i trenować Cristiana Ronaldo od początku nowego sezonu.

Do 11 marca niewiarygodnie brzmiały doniesienia o wstępnej zgodzie danej Pérezowi przez Zidane’a na objęcie rozbitków z Madrytu. Francuz nie może się łudzić i wie, że bolesna rewolucja jest nieuchronna. Tacy piłkarze, jak Gareth Bale, Isco czy Toni Kroos, znaleźli się na cenzurowanym po czterech domowych porażkach z rzędu. Nawet jeśli część gwiazd zostanie, to będzie musiała udowodnić w przyszłości, że jest zdolna do rywalizacji na najwyższym poziomie z nowym zaciągiem.

Mourinho – zgrana karta

Wydawało się zatem, że José Mourinho – ulubieniec sternika Realu – jest kandydatem numer jeden do objęcia posady. Już prowadził Real w latach 2010–2013 i trzeba oddać Portugalczykowi, że wprowadził drużynę na nieprawdopodobnie wysoki poziom. Wcześniej przez ponad osiem lat Królewscy nie mogli przejść zaledwie 1/8 finału Ligi Mistrzów. Z Mou-

rinho na ławce dwukrotnie byli blisko finału – raz zatrzymał ich Robert Lewandowski, za drugim razem przegrany konkurs rzutów karnych z Bayernem Monachium.

Mourinho był zwolennikiem wysokiego pressingu i zabójczych kontr, opierał się na szybkich skrzydłach i rzemieślnikach w środku pola



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się