„Ściągać spodnie, ściągać majty” – cała prawda o deklaracji LGBT Trzaskowskiego

#GumoweUcho Niecodzienna Lista Przebojów

numer 2279 - 16.03.2019

Ależ zamieszanie wywołał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, podpisując w połowie lutego deklarację na rzecz społeczności lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transseksualnych, określanych zbiorczo mianem środowisk LGBT+. UWAGA, dalsza część tekstu tylko dla Czytelników o mocnych nerwach.

Choć do lata jeszcze daleko, za sprawą decyzji Rafała Trzaskowskiego w Warszawie już zrobiło się gorąco. Gigantyczny spór rozgorzał po podpisaniu przez włodarza stolicy deklaracji LGBT+, która zakłada m.in. budowę hostelu interwencyjnego dla osób wykluczonych przez swoje rodziny, powstanie centrum społeczno-kulturalnego dla LGBT, przeciwdziałanie przemocy wobec osób LGBT oraz zajęcia edukacyjne dotyczące tematyki LGBT.

Wyjaśnień od Trzaskowskiego domaga się rzecznik praw dziecka, a wspólne oświadczenie wydali także biskupi. Kard. Kazimierz Nycz, arcybiskup metropolita warszawski, oraz bp Romuald Kamiński, biskup warszawsko-praski, opublikowali stanowisko w sprawie deklaracji dotyczącej polityki miejskiej wobec osób homoseksualnych, biseksualnych oraz transwestytów, w którym – mówiąc delikatnie – wyrażają swoje głębokie zaniepokojenie lansowanymi przez prezydenta Warszawy pomysłami.

Do sprawy odniósł się nawet podczas konwencji PiS w Jasionce prezes Jarosław Kaczyński, zapowiadając, że stawką najbliższych wyborów parlamentarnych będzie właśnie rola i miejsce rodziny w polskim społeczeństwie. Przekonując, że w ramach pomysłów podpisanych przez Trzaskowskiego w stolicy ma być stosowana wobec dzieci specyficzna socjotechnika, lider Prawa i Sprawiedliwości przestrzegał przed planami wdrożenia wczesnej seksualizacji dzieci. „Nie można mylić tolerancji i afirmacji” – mówił Jarosław Kaczyński.

Przywołany już wcześniej rzecznik praw dziecka zastanawia się z kolei, jak to w ogóle możliwe, żeby z pominięciem Ministerstwa Edukacji Narodowej tego typu regulacje mogły być wprowadzane do warszawskich szkół.

Na razie nic nie wskazuje, żebyśmy doczekali się jakichkolwiek racjonalnych argumentów w tej sprawie. Oczywiste jest, że chodzi o zbijanie politycznego kapitału, polaryzację wyborców i dotarcie do potencjalnych nowych grup



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Łuczuk


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się