Gdy rzeczywistość okazuje się lepsza

BIESZCZADY \ Cerkiew w Smolniku

numer 2329 - 17.05.2019Podróże

Są w naszym kraju takie miejsca, które nawet na mapie już przedstawiają się atrakcyjnie. Już nęcą, kuszą, aby przyjechać tam i sprawdzić, czy dany obiekt podobnie prezentuje się w rzeczywistości. Tak jest też w przypadku cerkwi w Smolnikach.

Ten skrawek osiemnastowiecznej mapy z nadpalonymi i nieco poszarpanymi krawędziami wyglada, jakby był skradziony z jakiegoś pirackiego statku. Lasy odwzorowano jako niewielkie kępki drzew, a góry z przecudnie cieniowanymi zboczami namalowano tak, że zdają się wychodzić poza płaszczyznę papieru. Łąki i pola zaznaczono na żółto. Nagie stoki wzgórz na jasnokremowo. A pomiędzy tym wszystkim poskręcana rzeka. To San. Odwzorowany z największą starannością – ze wszystkimi łachami, wyspami, zmienną szerokością koryta. Wreszcie widoczne są pojedyncze domki. Narysowano je chyba wszystkie. A najwyższy wśród nich to kościół, nad którym widać czarny krzyż. Obok umieszczono nazwę: „Smolnik”. To mapa Friedricha von Miega, pięknie obrazująca kawałek naszego bieszczadzkiego świata.

Niektórzy są zdania, że nazwa wsi wzięła się od smolarzy, których osada miała się w przeszłości mieścić właśnie nad tym odcinkiem Sanu. Inni, że nazwa „Smolnik” pochodzi od strumienia, który wpada tutaj do największej rzeki Podkarpacia. Niegdyś na skutek wycieków ropy naftowej do strumienia woda w nim miała wyjątkowo ciemny kolor.

Powstała w końcówce XVI w. wieś rozrastała się powoli. Powstała tu cegielnia z olejarnią, dwa tartaki parowe i stojąca obok nich garbarnia. Pobudowano wreszcie mleczarnię oraz dwa młyny wodne.

Smolnik to jednak nie tylko baśniowe krajobrazy



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się