Ekologicznie, historycznie i perspektywicznie

REPORTAŻ \ Z wizytą w Wilczym Szańcu

numer 2375 - 11.07.2019Motoryzacja

Była kwatera główna Adolfa Hitlera na Mazurach od lat intryguje turystów. Od dwóch lat za ich przyciąganie odpowiadają Lasy Państwowe, a pod ich kierownictwem obiekt staje się z dnia na dzień coraz bardziej atrakcyjny. I ekologiczny, o co dba m.in. elektryczny nissan służący w tym miejscu.



Wilczy szaniec. To tutaj, niedaleko Kętrzyna, w Gierłoży, mieściła się w latach 1941–1944 kwatera główna Adolfa Hitlera i kwatera Naczelnego Dowództwa Niemieckich Sił Zbrojnych (Oberkommando der Wehrmacht – OKW). To tutaj zapadały najważniejsze decyzje dotyczące niemieckich poczynań w kluczowym okresie II wojny światowej. Wilczy Szaniec, czyli Wolfsschanze, to 250 ha ziemi, na których Niemcy rękami robotników przymusowych zbudowali 37 obiektów, w większości były to żelbetowe bunkry, którym niestraszny był żaden armatni ostrzał. Stała załoga obiektu liczyła ponad dwa tysiące osób, chroniących i obsługujących Hitlera i innych członków elity III Rzeszy. Prywatne bunkry mieli w Wilczym Szańcu Hitler, marszałek Rzeszy Hermann Goering, szef OKW feldmarszałek Wilhelm Keitel, szef sztabu OKW gen. Alfred Jodl i kilku innych oficjeli III Rzeszy. To tutaj 20 lipca 1944 r. próbowano pozbawić życia Adolfa Hitlera w jego bunkrze. Trzy miesiące później niemiecki führer odjechał stąd po raz ostatni. Wilczy Szaniec został wysadzony w powietrze przez niemieckich saperów 24 stycznia 1945 r., trzy dni przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Wysadzono go dosyć dokładnie; potężne bunkry w większości rozłupały się niczym orzechy włoskie. Z budynków z cegły pozostały tylko kupki gruzu.

Nieznana historia

Sowieci byli bardzo rozżaleni, gdy wkroczyli na teren obiektu i zastali wysadzone bunkry i zniszczone doszczętnie inne budynki. Miejscowi mówią, że gdyby Niemcy ich nie wysadzili, to być może teren ten po wojnie nie przypadłby polskim komunistom, tylko bezpośrednio włączono by go do Związku Sowieckiego. Dzisiaj do granicy z obwodem kaliningradzkim jest stąd ok. 30 km… Czerwoni bardzo chcieli mieć w pobliżu wylotu na Europę taką nowoczesną twierdzę. O jej ponadczasowości świadczy m.in. fakt, że instalacje zastosowane niemal 80 lat temu przez Niemców do dzisiaj budzą zachwyt polskich inżynierów.

Od czasu udostępnienia przed z górą 50 laty części należącego do Lasów Państwowych terenu turystom obiekt budzi duże zainteresowanie i staje się typowym must see polskich i zagranicznych gości, którzy licznie odwiedzają piękne mazurskie tereny. W ostatnich latach jednak obiekt nie spełniał swoich zadań jak należy. Poprzedni właściciel niezbyt starannie dbał o to, aby jak najlepiej wyeksponować teren Wilczego Szańca. Zarówno ścieżki wokół ruin, jak i same obiekty zarastały krzakami, a teren wykorzystywano do niekoniecznie związanej z miejscem komercyjnej działalności.

Sytuacja zmieniła się na początku 2017 r., gdy po wielu perypetiach Lasom Państwowym udało się odzyskać obiekt z rąk poprzedniego dzierżawcy. Przez minione dwa i pół roku Wilczy Szaniec pisze na nowo swoją historię, a ogrom prac, które tu wykonano, odmienił zupełnie to miejsce. Odwiedziliśmy je pod koniec czerwca.

Zmiany, zmiany, zmiany

Jak na razie udało się nam oczyścić z krzaków zarówno ścieżki, jak i same obiekty. Dzięki temu odkryliśmy wiele elementów architektonicznych, o których nikt do tej pory nie miał pojęcia – mówi nadleśniczy Sebastian Trapik, zarządzający z ramienia Nadleśnictwa Srokowo Ośrodkiem Edukacji Historyczno-Przyrodniczej „Wilczy Szaniec”. – To na przykład schodki prowadzące z poziomu ziemi do obiektów, które kryły się pod warstwą nieuprzątanych przez lata chaszczy. Niektóre niewielkie obiekty były tak zarośnięte, że nasi pracujący tu od wielu lat przewodnicy po odsłonięciu dziwili się, że „takie coś” tu się znajduje – dodaje.

Od obiektu do obiektu obwozi nas cywilny pracownik ośrodka, pan Maciej Jasiński, zasiadający za kierownicą elektrycznego dostawczego nissana nv200



zawartość zablokowana

Autor: Igor Szczęsnowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się