Kłopoty na własne życzenie

FELIETON \ Suma niefrasobliwości, czyli skazy na wizerunku Zjednoczonej Prawicy

numer 2415 - 26.08.2019Publicystyka

Nie ma co się mamić i oszukiwać – PiS ma ostatnio bardzo kiepską passę. Tuż przed ostatnią prostą kampanii niektórzy politycy i sędziowie, związani z partią rządzącą, zachowują się skrajnie nieodpowiedzialnie. Oprócz poważnych kłopotów dochodzą dymisje, które nie budują pozytywnego przekazu Zjednoczonej Prawicy.

Jeśli opozycja szukała jakiegoś wiatru zmian, który pozwoli na wyjście z marazmu, to wydaje się, że właśnie go znalazła. Koalicja Obywatelska dostała najpierw w pakiecie wykorzystywanie służbowych samolotów do prywatnych podróży marszałka Marka Kuchcińskiego. Sprawa na pierwszy rzut oka ucichła, choć i Kuchciński, i najważniejsze osoby w PiS zbyt długo milczeli, a Kancelaria Sejmu wręcz wprowadzała opinię publiczną w błąd, jeśli chodzi o liczbę lotów byłego już marszałka. Wreszcie doszło do dymisji, a Sejm przedstawił pakiet nowych zmian dotyczących przewozu VIP-ów i korzystania z rządowych odrzutowców.

Zemsta „Małej Emi”

Nie minął nawet miesiąc, a w Ministerstwie Sprawiedliwości wybuchła bomba z opóźnionym zapłonem. Internautka „Mała Emi” postanowiła się zemścić – bo tak w istocie można określić przekazanie całej korespondencji z 2018 r. z mediów społecznościowych dziennikarzom o określonym profilu – i doprowadziła do największego kryzysu w koalicji. Nie ma co ukrywać – współpracownicy Zbigniewa Ziobry zaszkodzili partii rządzącej. Chcąc wyrównać rachunki z nadzwyczajną kastą – jak określali sędziów antypisowskich, często nieukrywających politycznych motywacji w wystąpieniach publicznych – posłużyli się niegodziwymi metodami. Plotkami, niezweryfikowanymi informacjami, przekazywanymi od nadpobudliwej i niebudzącej zaufania w żadnym stopniu internautki. Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu: nie może być tak, że ktoś, kto ma wyczyścić patologie sędziowskie, niczym się nie różni, a nawet stosuje gorsze metody od tych, których zwalcza. Zbigniew Piebiak stracił stanowisko w resorcie, jednocześnie oświadczył, że „Mała Emi” nakłamała na temat współpracy przy walce z sędziami, a korespondencja jest zmanipulowana. Od kiedy jednak potwarz i zwykłe fejki są powodem złożenia dymisji i przyjęcie jej przez szefa?

KRS prawdopodobnie wykluczy ze swoich szeregów Jakuba Iwańca, z którym też miała korespondować „Mała Emi”. Iwaniec, podobnie jak Piebiak, zaprzecza, ale już szefostwo nowej Krajowej Rady Sądownictwa ma wątpliwości, czy rzeczywiście racja leży po stronie sędziego.

I jeszcze na dokładkę w jakieś infantylne zaczepki Małgorzaty Gersdorf – ulotki z wulgarną odezwą – wszedł podobno sędzia Konrad Wytrykowski. Uwaga: członek Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To nie są sędziowie Żurek, Gersdorf, Tuleya czy Łączewski, po których prawicowy wyborca prędzej spodziewałby się sięgania po brudne chwyty. Mowa o nowej elicie sędziowskiej, o tych, którzy są odpowiedzialni za być może najważniejszą reformę po 1989 r. Tu nie ma miejsca na błędy (a takie się zdarzały), a co dopiero na nieetyczne i budzące politowanie zachowania. Zbigniew Ziobro tłumaczy, że afera w jego resorcie sprowadza się do walki jednej frakcji sędziowskiej, zwolenników reformy sądów, z drugą, liberalną, i jest to de facto kłótnia w rodzinie



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się