reklama


Nie ma przyzwolenia na dopalacze!

ZDROWIE PUBLICZNE

numer 2424 - 05.09.2019

Dolnośląskie Centrum Zdrowia Psychicznego we Wrocławiu od września do grudnia 2019 r., będzie realizowało projekt „Dopalaczom mówimy NIE”. Projekt będzie realizowany we współpracy z organizacjami pozarządowymi (Dolnośląskie Stowarzyszenie Psychoprofilaktyczne „Return”, Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN, Fundacja na rzecz Osób Uzależnionych „Przystań”, Fundacja Salida), Kuratorium Oświaty we Wrocławiu i dyrekcjami szkół.

Dopalacze (ang. legal highs) to grupa substancji pochodzenia roślinnego lub syntetycznego używanych w takim samym celu, jak zakazane substancje psychoaktywne (narkotyki, substancje odurzające), ale nieznajdujących się na liście substancji kontrolowanych. W związku z tym mogą być produkowane, dystrybuowane, posiadane i używane bez konsekwencji prawnych.

– Tymczasem dopalacze są sto razy groźniejsze od narkotyków, ponieważ nie zawierają tylko substancji psychoaktywnych. Pod względem działania nie różnią się od narkotyków. Przykładowo w ich składzie można znaleźć nawet zmielone szkło, które dodaje się do dopalaczy przeznaczonych do wciągania nosem. Szkło rani śluzówkę w nosie, żeby środek szybciej się wchłaniał – mówi Renata Marciniak-Antoszek, specjalista terapii uzależnień.

W ramach programu profilaktyki uniwersalnej dla szkół „Młodzież kontra dopalacze” odbędą się dwugodzinne wykłady dla rady pedagogicznej w 20 wybranych losowo szkołach. Wykłady będą dotyczyły dopalaczy, ich działania, działań profilaktycznych oraz interwencji. Odbędą się też godzinne wykłady dla rodziców.

– Młodzież w okresie dojrzewania nie ma łatwo. Bardzo często, jeżeli ktoś sięga po dopalacze, to musi być tego jakaś wcześniejsza przyczyna. Dlatego bez współdziałania z rodzicami nie da się skutecznie rozwiązać tego problemu – mówi Renata Marciniak-Antoszek.

I dodaje alarmująco: – Sięgnięcie po dopalacze to finał zaniedbań na poziomie rodziny, utraty wpływu wychowawczego. Według badań najbardziej podatne na dopalacze i narkotyki są dzieci, na które się krzyczy, a nie wzmacnia i wspiera w słabszych chwilach. Podatne są też te przeciążone psychicznie pod nieustanną presją rozbujanych ambicji rodziców. Mądrzy rodzice powinni przekonać dzieci, żeby w tym galopującym świecie zwolniły, a sami powinni obniżyć wygórowane wymagania, żeby dzieci stały się szczęśliwsze. Kiedyś na terapię trafiały dzieci z marginesu, wykluczone



zawartość zablokowana

Autor: Albert Łyjak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama