​Wystarczy kawałek podłogi

numer 2501 - 06.12.2019

Wrocławianie już nieraz okazali swoją gościnność. Miało to miejsce np. podczas spotkania Wspólnoty Taizé w 1995 r. O swoich wrażeniach z tego czasu opowiada Paweł Kwiatkowski, mieszkaniec Wrocławia.

Jeden pokój, w którym mieszkałem z siostrą, oddaliśmy gościom; mieliśmy trzy dziewczyny z Niemiec, które były ciekawe nas, a my ich. W tym pokoju, w którym mieszkały, były dwa łóżka – one były trzy, ale bardzo szybko się podzieliły. To było dobre spotkanie. Odbywaliśmy z nimi wartościowe rozmowy, które otwierały nam oczy na rzeczywistość. One były z Berlina, czyli po sąsiedzku, a jednak ten wspólnie spędzony czas pokazał, jak mało wiemy o sobie nawzajem – mówi Kwiatkowski.

Wolontariusze przekonują także, że nie trzeba się obawiać bariery językowej. W rozmowie z „Dodatkiem Dolnośląskim” wolontariusz Bartosz Mika wspomina swój dawny wyjazd do Taizé, kiedy nie mówił w żadnym języku, i to nie stanowiło problemu. – Wiedziałem, czego chcę i nie było tej bariery



zawartość zablokowana

Autor: Magdalena Wolniak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama