Coraz więcej wątpliwości ws. marszałka Senatu

numer 2516 - 24.12.2019Polska



GRODZKIGATE 3000 zł, 1500 zł, 500 dolarów – to kwoty, które Tomasz Grodzki miał otrzymywać od różnych ludzi za leczenie ich bliskich, gdy pełnił funkcję dyrektora szpitala w Szczecinie-Zdunowie. Sam zainteresowany oraz jego partyjni koledzy zaprzeczają doniesieniom mediów, twierdząc, że to atak polityczny.

Rośnie fala wątpliwości co do cnót marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Dziennikarz Radia Szczecin i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Duklanowski ujawnił już kilka historii osób, które przekonują, że Grodzki jako dyrektor szpitala w Szczecinie-Zdunowie przyjmował pieniądze od rodzin chorych przed przeprowadzeniem operacji.

Sam zainteresowany rzadko odnosi się do tych informacji, twierdząc, że nie zna ludzi, którzy go oskarżają, a cała sytuacja według niego to atak polityczny. Chętnie natomiast zabiera głos chociażby w kwestii reformy sądownictwa. – Wiem, że system sądownictwa wymaga reform, ale chyba nie takich, które są wprowadzane przez ostatnie cztery lata. Dlatego zapewniam państwa, że nad ustawami sądowymi Senat będzie pracował najstaranniej, jak to jest możliwe – zapewniał marszałek Senatu w orędziu wygłoszonym w niedzielę. Internauci wytknęli mu m.in. to, że nie wspomniał o zarzutach kierowanych w jego stronę.

Sprawę marszałka Senatu skomentował na antenie TVP Info zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. – Zauważmy różnicę między działaniem PiS a opozycji – mówił Fogiel. Według niego postawa opozycji broniącej Grodzkiego jest postępowaniem według wzorców ujawnionych na taśmach Sławomira Neumanna. – To jest obrona w wersji neumannowskiej. Sławomir Neumann mówił przecież na nagraniach: „Póki jesteś w Platformie, będę cię bronił jak niepodległości” – przypomniał Fogiel.

O komentarz do orędzia wygłoszonego w niedzielę przez marszałka Senatu „Codzienna” poprosiła politologa prof. Rafała Chwedoruka. – Uważam, że orędzie absolutnie nie jest polem do załatwiania prywatnych spraw. Jeśli chodzi o wybór strategii komunikacyjnej, to paradoksalnie przy obecnych podziałach niewiele zmieniłoby to, gdyby wybrał inną. Istotna część opinii publicznej będzie przekonana, że coś jest nie tak, natomiast ci, którzy są po drugiej stronie, będą odczytywali te ostatnie doniesienia jako atak polityczny – mówi prof. Chwedoruk. Sam uważa, że w tej sprawie trzeba poczekać na ustalenia prokuratury.

 



Autor: Jan Przemyłski