Zdjęcie za dwieście złotych

fot. YouTube/d
fot. YouTube/d

GRODZKIGATE \ Świadek przed kamerą

Marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki w ubiegłym tygodniu podczas konferencji prasowej powiedział, że pacjenci, którzy mówią, że brał od nich pieniądze, to „cienie” wymyślone przez publiczne media. Tymczasem jeden z tych pacjentów, pan Henryk Osiewalski, opowiedział swoją historię do kamery dla portalu Niezależna.pl. – Po wykonaniu zdjęć rentgenowskich przyjął mnie w swoim gabinecie i powiedział, że za wykonane badanie należy się 200 zł. Wyjąłem pieniążki, zapłaciłem osobiście doktorowi Grodzkiemu – wyznał.
W ubiegłym tygodniu marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki podczas konferencji prasowej powiedział, że oskarżenia pod jego adresem o przyjmowanie łapówek „pochodzą od osób anonimowych” i „cieni”. – Dzień po wyborze na marszałka Senatu zaczęły się pojawiać haniebne oskarżenia o przyjmowanie od pacjentów pieniędzy. Zaprzeczałem temu i zaprzeczam teraz: nie żądałem żadnych pieniędzy za operacje ani ich nie przyjmowałem – mówił o sobie prof. Tomasz Grodzki.
Większość byłych pacjentów Grodzkiego, którzy mówili Radiu Szczecin o przypadkach korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo, złożyła już zeznania w prokuraturze. Zostali oni pouczeni o składaniu fałszywych zeznań.
Pan Henryk Osiewalski, który także w ubiegłym tygodniu podzielił się w Radiu Szczecin swoim doświadczeniem ze spotkania z prof. Tomaszem Grodzkim, zdecydował się na pokazanie swojej twarzy i udzielenie wypowiedzi dla portalu Niezależna.pl. Przekonała go do tego konferencja prasowa marszałka Tomasza Grodzkiego, na której marszałek Senatu przekonywał dziennikarzy, że osoby, które mówią o korupcji Grodzkiego, to ludzie podstawieni i opłaceni przez PiS. – Nie znoszę w życiu najbardziej dwóch rzeczy: kłamstwa i złodziejstwa – powiedział „Codziennej” pan Osiewalski. I z tego powodu zdecydował się na opowiedzenie swojej historii Niezależnej.pl i Telewizji Polskiej.
– Pojechałem do państwowego szpitala do Zdunowa (lekarz podczas wcześniejszej prywatnej wizyty skierował pana Henryka właśnie z karteczką od siebie do prof. Grodzkiego – przyp. red.), znalazłem doktora Grodzkiego osobiście, wręczyłem doktorowi karteczkę. Doktor Grodzki zaprosił mnie później na badanie, zostały wykonane zdjęcia rentgenowskie. Po wykonaniu zdjęć rentgenowskich przyjął mnie w swoim gabinecie, pomieszczeniu, trudno to określić, i powiedział, że za wykonane badanie należy się 200 zł. Wyjąłem pieniążki, zapłaciłem osobiście doktorowi Grodzkiemu. Doktor Grodzki włożył je do szuflady w biurku. To było wszystko. W zamian wydał mi zdjęcia rentgenowskie, które wykonał, plus opis – mówił przed kamerą pan Osiewalski.
Mężczyzna dodał, że 200 zł było dla niego wtedy znaczącą kwotą. – To był 1996 r., zaraz po denominacji. Z tego, co sobie przypominam, zarabiałem w granicach 900 zł. Było to ok. 1/4 zarobków. Przy obecnych zarobkach, średniej krajowej w granicach 5600 zł (w rzeczywistości 4800 zł – przyp. red.), stanowiłoby to ok. 1400 zł. Jak za wykonanie zdjęć rentgenowskich z opisem, to uważam, że kwota była dość wysoka – relacjonował.
Pan Henryk Osiewalski ma świadomość tego, że mogą go spotkać problemy z powodu tego, że powiedział prawdę przed kamerą. Serię procesów zapowiedział już obrońca marszałka Senatu mecenas Jacek Dubois dziennikarzom, którzy zajmują się badaniem przeszłości Grodzkiego, a także prof. Agnieszce Popieli, która jako pierwsza poinformowała, że musiała zapłacić w szpitalu Szczecin-Zdunowo 500 dol. za operację mamy.
– Obawiać się nie obawiam, niemniej liczę się z tym, że taka sytuacja może mieć miejsce – mówi Henryk Osiewalski. – Obojętnie, czy to będzie w sądzie, czy na jakichś urządzeniach sprawdzających prawdomówność, nie boję się poddać różnym testom, ponieważ mówię prawdę, tak było rzeczywiście. Ja nie wypowiadam się za innych, ale ja osobiście wręczyłem doktorowi Grodzkiemu pieniądze do ręki i tego dowiodę – dodaje.
Podczas konferencji prasowej marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki powiedział, że stoi za nim „armia pacjentów”, która może dowieść jego uczciwości. Z tej „armii” Grodzki wybrał jednego – Tadeusza Staszczyka, byłego ubeka, który w okresie stalinowskim donosił na własną żonę. Staszczyk mówił, że ktoś oferował mu 5 tys. zł za oczernienie Grodzkiego. Nie przedstawił na to żadnych dowodów.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze