fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Świadek z zaświatów obciąża Grodzkiego

GRODZKIGATE \ „Dałam łapówkę!”

numer 2531 - 15.01.2020Polska

Byłam przy tym, jak matka weszła do gabinetu ordynatora i dała mu pieniądze – mówi pani Marta ze Szczecina. Matka pani Marty już nie żyje, ale przez 40 lat zapisywała najważniejsze zdarzenia w swoim kalendarzu książkowym. Kalendarz z 1997 r. zachował się do dziś. Kobieta napisała w nim m.in.: „Skierowanie do Zdunowa. Tylko Grodzki może orzec. (...) Perypetie 220 zł plus czekolady...”.

Tata pani Marty w 1996 r. miał zdiagnozowanego raka mózgu. Pierwszy zabieg odbył się w szczecińskim szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej. – Wzywano nas tam nawet o północy na konsultacje, ale nie pamiętam, aby wtedy była jakakolwiek mowa o pieniądzach czy łapówce – wspomina pani Marta. – Tata miał wyciętą dużą część mózgu.

Pod koniec lutego przeprowadzono badanie USG. – Lekarze stwierdzili, że rak mózgu nigdy nie jest samodzielnym rakiem – mówi pani Marta. – Przeważnie jest to przerzut z raka płuc, ale badanie tego nie potwierdziło. Dlatego doradzono nam, żeby tata został przeniesiony do szpitala w Szczecinie-Zdunowie. W notatniku mamy pani Marty przy dacie 3 marca 1997 r. widnieje napis: „Skierowanie do Zdunowa. Tylko Grodzki może to orzec”.

W Zdunowie lekarzem, który operował, był ordynator Tomasz Grodzki. – Informacje o tym, że tata będzie operowany, dostaliśmy po dziewięciu dniach jego pobytu w szpitalu. Dwa dni później ktoś zadzwonił do mamy z informacją, że trzeba zapłacić cegiełkę za operację taty – mówi pani Marta.

W kalendarzu pojawiła się notatka przy dniu 14 marca 1997 r.: „Byłam o godz. 11 u ordynatora. Telefon o cegiełkę”



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Duklanowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama