Zatęchły smrodek brukselki

FELIETON \ 8 lutego przed Trybunałem Konstytucyjnym musimy się policzyć

Są takie potrawy, które dzielą ludzkość na wielbicieli i tych, którzy ich nienawidzą. Gdy byłem w peerelowskim przedszkolu, zyskałem wielką wdzięczność rówieśników, gdyż zjadałem za nich znienawidzony przez większość szpinak, który królował w nędznym przedszkolnym menu. Nie było to żadne poświęcenie, gdyż po prostu go lubiłem i uwielbiam do dziś, podobnie jak różne odmiany warzyw kapustnych z brukselką, kalafiorem i kalarepą na czele, do których za czasów przełomu dołączyły jarmuż, brokuły i kapusta pekińska. Wszystko to zdrowe i na mój gust smaczne, ale z licznych dziś programów kulinarnych TV dowiedziałem się, że zapach brukselki jest dla większości mieszkańców globu obmierzły i że trzeba ich wręcz przymuszać do spożywania tego pożytecznego warzywa. Dla mnie zapach gotowanej
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze