Przyjemne zaskoczenie

MOTORYZACJA \ Opel Corsa 1,2 100 KM Elegance

numer 2615 - 23.04.2020Motoryzacja

Zwykle piszę o przyrodzie i polityce, ale czasem zdarza mi się prowadzić samochód. Tak się złożyło, że miałem okazję przejechać się nowym oplem corsą. Dla mnie – niezapomniane przeżycie.

Otóż na wstępie wspomnę, że byłem szczęśliwym posiadaczem 18-letniego samochodu. Lubiłem go. Przekonywałem sam siebie, że ma duszę, gdyż jak dłużej się nim nie jeździło, to samoczynnie otwierały się szyby. Czasami gasł zegar i nie wskazywał nawet prędkości. Ostatnio nawet popsuło się radio, co tłumaczyłem sobie tym, że samochód lubi słuchać, jak śpiewam.

Jednak w pewnym momencie to moje ulubione auto odmówiło współpracy. Musiałem na szybko coś wykombinować i tak się złożyło, że mogłem zrobić test opla corsy. Trochę się spociłem na samą myśl, bo nazwa ta kojarzy mi się z czymś nieznacznie większym od fiata 126p, ale jak się okazało, nowy model jest całkiem pojemny. Mimo że jestem gruby, to i tak miałem wrażenie, że jedzie się komfortowo, a i za moimi plecami pasażerowie również mogliby spokojnie podróżować. W bagażniku spokojnie zmieściły się dwie walizki. Nie jest to auto na wyjazd całej rodziny w góry na narty, ale i tak było to dla mnie duże zaskoczenie.

Wrażenie robi sylwetka samochodu, znacznie odbiegająca od dawnej lekko grubawej corsy. Nowy model ma bardziej sportowy charakter. Auto prowadzi się przyjemnie, chociaż przyznam, że system kontroli pasa ruchu wyprowadzał mnie z równowagi, a ja, nieprzyzwyczajony do nowinek technicznych, miałem wrażenie, jakbym wpadał w poślizg. Przydatną rzeczą okazał się za to system rozpoznawania znaków. Mam wrażenie, że lepiej mogłyby działać multimedia. Wprawdzie podłączyłem swój telefon, ale na początku jazdy oba urządzenia nie komunikowały się właściwie. Może to jednak wina mojego chińskiego aparatu.

Gdy porównam mój samochód sprzed 18 lat do nowej corsy, widzę przepaść w oświetleniu. Wydaje się, że krótkie światła w nowym samochodzie są mocniejsze niż długie w moim starym aucie… Dzięki dobrym światłom uniknąłem rozjechania dwóch zajęcy i lisa, które w porę dostrzegłem na poboczu. Do tego trzeba dodać, że światła samoczynnie się zmieniały, co również jest miłym dodatkiem.



Autor: Jacek Liziniewicz












#DziękujeMyZaOdwagę
reklama