Średniowiecze w Bundestagu

Niemcy \ Burzliwa dyskusja o odmrażaniu gospodarki

Odmrażanie gospodarki idzie zbyt wolno, zasady dla przedsiębiorców są niejasne, kryteria czasem absurdalne, a Niemcy nie mogą sobie pozwolić na dalszą stagnację – to przesłanie Wolnej Partii Demokratycznej (FDP), nad której wnioskiem o przywracanie normalności na bardziej przejrzystych zasadach debatowano wczoraj w Bundestagu. Swoje trzy grosze dorzuciła też Alternatywa dla Niemiec. Nie obyło się bez historycznych odniesień i złośliwości.
Składając wniosek, FDP włożyła kij w mrowisko, odzyskując swoją dawną werwę polityczną. Debata, która wywiązała się na temat propozycji liberałów, przebiegała w gorącej atmosferze. Chadecy i socjaldemokraci nie kryli poirytowania pomysłami, które de facto kwestionują ich zdolności radzenia sobie z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa. Ralf Brinkhaus, przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu, najpierw pochwalił społeczeństwo niemieckie za zdyscyplinowanie i wyrozumiałość dla obostrzeń w czasach kryzysu, mówiąc: „Nawet w 1945 r. ludzie mogli iść w Wielkanoc do kościoła, Niemcy naprawdę dziś pokazują, że są w stanie wiele wytrzymać”, po czym chłodno skwitował wystąpienie szefa FDP Christiana Lindnera i honorowego przewodniczącego AfD Alexandra Gaulanda.
Przy okazji Brinkhaus pośrednio nawiązał do krytyki, jaka wylewa się na Niemcy na fali debaty o braku solidarności europejskiej w obliczu kryzysu wywołanego pandemią i tzw. koronaobligacji. – Jeżeli komuś się wydaje, że dobrym Europejczykiem jest tylko ten, kto chce uwspólnotowienia długów, ten zapomina, że jako Niemcy nie jesteśmy jedynie największym płatnikiem netto do unijnej kasy, lecz to my ponosimy największy ciężar przyjmowania legalnej i nielegalnej imigracji, to my – o czym się milczy – oddajemy innym do dyspozycji łóżka na intensywnej terapii (…). Nie jesteśmy solidarni? Ja bym sobie życzył, żeby jeden lub drugi w Europie był tak solidarny jak my. Jesteśmy za tym, by pomagać tym, których pandemia dotknęła bardziej niż nas, ale musimy mieć prawo do kwestionowania pewnych spraw – stwierdził Brinkhaus.
Lindner: Łapiemy się średniowiecznych metod!
Wcześniej Christian Lindner skrytykował Angelę Merkel za hamowanie debaty o tym, jak Niemcy powinny wychodzić z narodowej kwarantanny, i przestrzegał polityków Wielkiej Koalicji przed „napuszczaniem na siebie kwestii zdrowia i wolności jednostki” (Merkel kilka dni temu skarżyła się na „orgię dyskusji o wychodzeniu z izolacji”). Lindner, ewidentnie poirytowany, pytał o kryteria, od których rząd uzależnia odważniejsze odmrażanie gospodarki, wskazując, że już kilka razy je zmieniano. Nie pozostawił też na rządzie suchej nitki za niekonsekwencje w sprawie nakazu noszenia maseczek ochronnych. – Najpierw maseczki były niepotrzebne, potem twierdzono, że jeszcze mocniej przyczyniają się do roznoszenia wirusa, następnie rekomendowano je jako wyraz naszej uprzejmości względem innych, a na końcu wprowadzono nakaz ich noszenia – wyliczał szef FDP. Potem Lindner wspomniał o wyroku hamburskiego sądu administracyjnego, który uznał, że zapis, według którego działalność mogą wznowić tylko sklepy o powierzchni do 800 mkw., nie ma uzasadnienia. Wyrok hamburskiego sądu jest teraz w Niemczech szeroko komentowany, a dla FDP i AfD stanowi kolejny argument, że rząd nie ma do końca pomysłu na logiczne wychodzenie z lockdownu.
Lindner w swoim wystąpieniu poprosił też ministra gospodarki Petera Altmeiera o wyjaśnienie, w jaki sposób obniżenie stawek VAT dla właścicieli hoteli, restauracji, małej gastronomii ma im pomóc, skoro ich biznesy i tak są zamknięte na głucho i nikt nie potrafi odpowiedzieć, jak długo jeszcze potrwa ta sytuacja. Pod koniec szef FDP ironizował, że Niemcy w XXI w. w czasie epidemii łapią się metod jej zwalczania znanych… ze średniowiecza, zamiast podejść do sprawy cyfrowo za pomocą specjalnej aplikacji mającej ograniczać rozprzestrzenianie się wirusa. – Kwarantanna, izolacja, maska, przecież to jest średniowiecze! – denerwował się lider FDP. I to akurat była jedna z najweselszych części tej, bądź co bądź, mało radosnej debaty.
Alternatywni z (niechcianą) odsieczą
Wsparcie dla liberałów przyszło z ław Alternatywy dla Niemiec (AfD). Dla partii Christiana Lindnera to jednak marna pociecha. Liberałowie, tak jak i cała reszta klasy politycznej Niemiec, od początku pojawienia się w Bundestagu posłów AfD dawali do zrozumienia, że współpraca z alternatywnymi nie wchodzi w grę. Poza tym część gospodarczych postulatów AfD pokrywa się z tymi FDP. Z jednej więc strony alternatywni nadal mają w Bundestagu status „tych, z którymi się nie rozmawia”, z drugiej, część ich programu – zwłaszcza gospodarczego – cieszy się cichym poparciem członków innych partii. Z naciskiem na „cichym”, ale o tym innym razem.
Z odsieczą FDP przybyli Alexander Gauland i Tino Chrupalla z AfD. Gauland mówił w odniesieniu do kryzysowego zarządzania kanclerz Merkel o „mentalności basta”, sugerując, że w niemieckiej polityce dochodzi do celowego ograniczania dyskusji o gospodarczych i społecznych konsekwencjach narodowej kwarantanny. Polityk zastanawiał się, jaki sens ma odwoływanie Oktoberfestu w Bawarii, podczas gdy w Berlinie rozważa się poluzowanie zasad demonstrowania, tak by chętni mogli wyjść 1 maja na ulice.
Tino Chrupalla przytoczył dane, z których rysuje się skala strat dla niemieckiej gospodarki zatrzymanej przez pandemię. – Nie możemy zaprzeczyć temu, co znalazło się we wniosku FDP. Niemcy tygodniowo tracą na lockdownie 42 mld euro. Z 450 tys. sklepów 45 tys. rozważa likwidację, branża hotelarska liczy się z plajtą 70 tys. podmiotów. W przemyśle motoryzacyjnym pracuje 1,8 mln ludzi, ich egzystencja jest teraz poważnie zagrożona. Nie możemy dłużej spokojnie patrzeć na erozję fundamentów naszego dobrobytu. I jeszcze sklepy. Dlaczego można otworzyć sklep o powierzchni 800 mkw., ale już nie o powierzchni 804 mkw.? I czym się różnią zakupy w supermarkecie od tych w sklepie z elektroniką? – wyliczał polityk.
Czego chce FDP?
Wniosek FDP wpłynął do Bundestagu 21 kwietnia. Nosi tytuł: „Jasne i transparentne kryteria dla zróżnicowanej strategii otwierania [gospodarki]”. FDP nakreśliła na ośmiu stronach swój pomysł na odmrażanie państwa, w punktach wyliczając, co i kiedy należałoby zrobić, by niemiecka gospodarka była w stanie przetrwać pandemię, a przynajmniej wyjść z niej mniej pokiereszowana, niż wskazują na to prognozy. Autorzy dokumentu, powołując się na zapowiedź rządu, że kryzys związany z koronawirusem może potrwać ok. dwóch lat, żądają harmonogramu otwierania gospodarki i życia społecznego właśnie na ten okres. Zdaniem FDP społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czego może oczekiwać. Potrzebuje jasnego katalogu kryteriów odmrażania kolejnych gałęzi. FDP zapewnia przy tym, że najważniejsze i tak jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa, respektowanie zasad wzmożonej ostrożności i higieny. Tyle politycznej kurtuazji. A teraz konkrety.
Po pierwsze, FDP jako partia tradycyjnie dbająca o interesy przedsiębiorców, z naciskiem na przedsiębiorstwa średnie i firmy rodzinne, zwraca uwagę na absurdy i niejasności zarówno w ustanowionych 16 kwietnia między kanclerz Angelą Merkel a premierami landów zasadach stopniowego wychodzenia z lockdownu, jak i te zawarte w kryteriach rządowego programu wsparcia przedsiębiorców.
I tak: FDP domaga się jasnych zasad dotyczących otwierania sklepów. Zgodnie z rządowymi ustaleniami w Niemczech mogą na razie pracować sklepy o powierzchni nieprzekraczającej 800 mkw. FDP chce usunięcia ograniczeń wynikających z kryterium metrażu, uznając je za nieżyciowe, żąda całkowitego, a nie częściowego, jak do tej pory, zlikwidowania podatku solidarnościowego z dniem 1 stycznia 2021 r., obniżenia podatku za zużycie energii do minimum (w Niemczech to naprawdę spory problem, zielona polityka rządu zaowocowała horrendalnymi podwyżkami cen energii dla gospodarstw domowych), proponuje otwarcie klubów sportowych, nawet jeżeli jednocześnie w zajęciach czy treningach mogłoby uczestniczyć pięć osób, i to z zachowaniem trzech metrów dystansu. I ma jeszcze wiele innych pomysłów na uzdrowienie sytuacji. Teraz te pomysły wylądują na biurku jednej z komisji Bundestagu. Show must go on!
 
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze